Kompozycja Zdążyć przed Panem Bogiem

                „Zdążyć przed Panem Bogiem" składa się z piętnastu części. Nie są to rozdziały, nie są to części ponumerowane lub inaczej nazwane. Z tekstu wyodrębnia je jedynie szata graficzna. Pięć z tych części utrzymanych jest w formie dialogu. Pozostałe natomiast są splotem form podawczych takich jak:

    – informacji,

    – opisu

    – opowiadania,

    – raportu,

    – wierszy.

             W reportażu występuje czarny humor (kobieta chciała popełnić samobójstwo i dopiero przy siódmym naboju zginęła – zmarnowała siedem naboi; przeprowadzono w getcie strajk głodowy – odmawiano wody z cukrem). Reportaż Hanny Krall nie jest gładkim wywiadem – występują przemilczenia i irytacje, które sprawiają, że nie jest on sztuczny.

    Maria Błaszczyk pisze w „Polonistyce": „Wszystko tu dalekie jest od jakiegokolwiek efekciarstwa (…) nie ma niepotrzebnego słowa. Język reportażu nie lubi pojęć abstrakcyjnych, deklaracji, idei". Uciec od wielosłowności można poprzez zastosowanie liczb. U Hanny Krall zdarza się to często: „Najbardziej zmniejszyła się wątroba – z około dwóch kilogramów u zdrowego człowieka do pięćdziesięciu czterech gramów. Najniższa waga serca wynosiła sto dziesięć gramów. Mózg prawie się nie zmniejszył i ważył około tysiąca trzystu gramów".

    Reportaż unika zbędnych zdań, zbędnych wiadomości. Dlaczego więc w „Zdążyć przed Panem Bogiem" tak często pojawia się powtórzenie – o czerwonym swetrze, o dywanie Goliborskiej. To nie jest ucieczka w wielosłowie, to zwracanie uwagi na określony problem.
              Hanna Krall stosuje filozofię „zagęszczania". Stara się dostroić do osobowości Edelmana. Rozmowa z nim trwała trzy miesiące, ale w jej efekcie zostało napisane zaledwie sto pięćdziesiąt stron książki. Edelman posługuje się językiem bardzo lakonicznym, posługuje się skrótami myślowymi. Dlatego autorka stara się analizować każde jego zdanie, każdą myśl. Sama autorka tak mówi o swojej metodzie:
    „Zagęszczam, z wielu zdań robię jedno. Dokładnie takie zdanie mogło nie paść, ale jest prawdziwsze od wypowiedzianego. To jest metoda przypominająca działanie wirówki".

              Michał Maliszewski w eseju pod tytułem „Literatura faktu" użył takiego sformułowania: „Opowieść Edelmana przepuszczona przez filtr osobowości Hanny Krall uzyskuje swoisty, sobie tylko właściwy rytm, swoją melodię, do której taką wagę przywiązuje autorka, podkreślając, że nie siada się do pisania, dopóki jej nie usłyszy. Tak też się stało i tym razem. Ową melodią książki «Zdążyć przed Panem Bogiem» jest zwyczajne, ciche mówienie o rzeczach ostatecznych".