Stały pacjent streszczenie

Stały pacjent

            Główni bohaterowie odpoczywali w upale, a Holmes czytał po raz kolejny otrzymany list. Z uwagi na to, że detektyw nie kwapił się do rozmowy Watson chciał uciąć sobie drzemkę, jednak gdy już zaczął przysypiać Holmes zaczął do niego mówić. Wdali się w krótką dyskusję, w czasie której detektyw wyjaśnił, że umie ocenić o czym myślał jego przyjaciel jedynie z wyrazu jego oczu. Jak się okazało detektyw miał stu procentową rację. Po zakończonej dyskusji udali się na przechadzkę po mieście. Kiedy wrócili przed domem stał powóz. Uważali że to jakiś doktor i że dobrze że już wrócili. Okazało się, że gościem rzeczywiście był doktor – Percy Travellan. Lekarz przyszedł prosić detektywa o pomoc z uwagi na to, że w jego domu działy się dziwne rzeczy. Doktor zaczął opowiadać swoją historię – jak studiował w Londynie i jak to z uwagi na brak środków nie mógł do pewnego czasu się dalej rozwijać. Jednak w pewnym momencie miał szansę na nowe perspektywy. Przyszedł do niego „ jegomość” wcześniej nieznany i powiedział, że nazywa się Blessington. Zaczął wypytywać Travellana o to czy jest uczciwy, czy zagląda do kieliszka itp. Pytał czy chciałby otrzymać pomoc w urządzeniu się jak należy na Brook Street. Lekarz miał leczyć swoich pacjentów, Blessington miał dawać mu nawet na uciechy, jednak medyk miał oddawać w zamian za to trzy czwarte swoich zarobków i mieszkać z mężczyzną, który miał być jego „stałym pacjentem”. Każdego wieczoru przychodził do lekarza i oddawał mu czwartą część dziennego zarobku.

Pewnego dnia Blessington przyszedł wzburzony informując o rabunku, jaki miał miejsce na West Endzie i o tym, że będzie lepiej zabezpieczał dom. Jednak z czasem wszystko się uspokoiło, gdy pewnego dnia lekarz otrzymał list o następującej treści: „Rosjanin szlacheckiego pochodzenia, aktualnie mieszkający w Anglii, pragnie zasięgnąć porady doktora Travellana, cierpi bowiem od wielu lat na ataki kataleptyczne, a w tej dziedzinie – jak wiadomo – doktor Travellan jest autorytetem. Jeśli nie robi to różnicy szanownemu doktorowi, pacjent zgłosi się jutro kwadrans po szóstej wieczór”. Pacjentem okazał się starszy pan. Jego towarzyszem był młody człowiek o wyglądzie „Herkulesa”. Młodzieniec – syn pacjenta – wyszedł do poczekalni i zaczęły się konsultacje, w czasie których nastąpił atak katalepsji. Lekarz szybko poszedł po lek do innego pomieszczenia, jednak szukanie zajęło mu dużo czasu. Po powrocie bardzo się zdziwił, gdy w gabinecie nie zastał pacjenta. Nie było także syna. Pojawili się na następny dzień. Staruszek tłumaczył się tym, że po ataku nie pamięta, co działo się wcześniej i obudziwszy się wyszedł po prostu a syn poszedł za nim. Po konsultacjach i zapisaniu leków obaj mężczyźni wyszli. W międzyczasie wrócił Blessington krzycząc, że ktoś był jego pokoju. Jak się okazało nic nie zostało poruszone, jednak ktoś rzeczywiście przebywał w pokoju Blessingtona. Po chwili milczenia wszyscy zebrali się i udali na Brook Street. Gdy już dotarli do domu nagle zgasło światło i Blessington zaczął grozić rewolwerem – dopiero jak zobaczył, że to Travellan uspokoił się. Blessington powiedział detektywowi, że nigdy nie był za bardzo bogaty i że wszystkie swoje rzeczy trzyma w kufrze. Ten zaś powiedział by ten nie wyprowadzał go w pole i poradził mu mówić prawdę. Po tych słowach Holmes i Watson wyszli na ulicę. Holmes zaczął wyjaśniać swojemu całe zdarzenie. Powiedział, że z pewnością ktoś chciał dostać się do mieszkania Blessingtona i akurat traf chciał, że tego dnia go nie było. Zapewnie nie chodziło o rabunek, ale o samą osobę Blessintona. Holmes uważał, że wiedział on doskonale kim są jego prześladowcy. Powiedział również, że w pokoju nie mógł być doktor z uwagi na to, że ślady butów nie pasowały do rozmiaru jego nogi.

 

Następnego dnia z rana Holmes i Watson zostali wezwani na Brook Street. Okazało się, że Blessington odebrał sobie życie – powiesił się. W pokoju Blessingtona był policjant. Stwierdzili, że powiesił się on z rana najprawdopodobniej ze strachu. Holmes oglądał popielnicę, w której znajdowały się drogie cygara. Po oględzinach Holmes stwierdził, że jednak nie było to samobójstwo, lecz zręcznie przemyślane morderstwo. Detektyw zaczął wszystko dokładnie oglądać. Po oględzinach stwierdził, że sprawców było trzech – pacjent, jego syn i ktoś trzeci. Poradził też, aby aresztować lokaja, jednak ten gdzieś znikł. Po wyjaśnieniach Holmesa policjant udał się na poszukiwania zbiegłego lokaja, zaś detektyw i dr Watson udali się na śniadanie. Na kolejnym spotkani policjant poinformował, że znalazł lokaja. Holmes zaś powiedział, że wie kim byli zabójcy. Okazało się, że to szajka, która była zamieszana w napad na jeden z banków. Osoba podająca się za Blessingtona tak naprawdę nazywała się Sutton i okazała się zdrajcą – jego kompani chcieli się zemścić za zdradę, która przyczyniła się do śmierci ich kompana. Dalszych losów zabójców nikt dokładnie nie znał – przypuszczano, że zginęli na statku, który zatonął u wybrzeży Portugalii, zaś lokaj został wypuszczony z uwagi na brak dowodów.

 

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE