Srebrzysta gwiazda streszczenie

Srebrzysta Gwiazda

          Sherlock Holmes  postanowił zając się rozwikłaniem zagadki tajemniczego zniknięcia faworyta – konia na wielkie derby w Wessex i tragiczną śmiercią jego trenera. Poprosił Watsona o pomoc, później spieszyli się, aby zdążyć  na pociąg  w Paddingtown jadący  do  Exeter. Watson wcześniej  już czytał  w gazetach  „Telegraph” i  „Chronicle  '' o zabójstwie Johna Strakera i o zniknięciu Srebrzystej Gwiazdy.  Holmes we wtorek otrzymał dwie depesze: jedną od pułkownika Rossa, właściciela konia, drugą od inspektora Grega, któremu powierzono tę sprawę.  Nadawcy depesz poprosili Holmesa,  aby pomógł im w ujęciu zabójcy.

    Detektyw otrzymał depeszę we wtorek wieczorem, w środę aresztowano młodego Simpsona, a Holmes wyruszył dopiero w czwartek,  bo miał nadzieję, że sprawa się  wcześniej wyjaśni. W pociągu Holmes wyliczył Watsonowi wszystkie najważniejsze fakty dotyczące sprawy.

      Srebrzysta Gwiazda pochodziła  ze znakomitego  rodu Izonomi.  Miała prawie pięć lat i na wszystkich prawie wyścigach zdobywała nagrody, przysparzając sławy oraz pieniędzy jej posiadaczowi, pułkownikowi Rossowi. Aż do ostatnich chwil uważano ją za faworytkę na derby w Wessex; szansę miała w stosunku trzech do jednego. Dotychczas stale była faworytką publiczności, dlatego stawiano  na nią ogromne  stawki. Wynika stąd , że jej nieobecność w przyszły wtorek byłaby pożądana.

     O wszystkim tym dobrze wiedziano w Kings Pailend, gdzie znajdowała się stajnia pułkownika Rossa. Konia strzeżono jak można najstaranniej. John Straker jeszcze jako dżokej nosił barwy pułkownika Rossa na wszystkich wyścigach. Służył u niego pięć lat, właśnie jako dżokej i siedem lat – jako trener; był zawsze sługą całkowicie oddanym. Miał do posług trzech chłopców – stajnia pułkownika liczyła bowiem zaledwie cztery konie. Jeden z chłopców co noc stróżował w stajni, podczas gdy dwaj inni spali na strychu. Wszyscy trzej cieszyli się dobrą opinią. John Straker był żonaty i mieszkał w niewielkiej willi o dwieście jardów od koni. Nie miał dzieci, miał jedną służącą.

      Okolica była zupełnie odludna, dopiero o pół mili na północ znajduje się mała osada, złożona z kilkunastu domów, pobudowana przez przedsiębiorcę z Tavistock dla chorych, pragnących się leczyć zdrowym powietrzem dartmoorskim. Miasteczko Tavistock znajduje się o dwie mile dalej na zachód; niedaleko jest jeszcze zakład tresury koni w Kepletown, należący do lorda Bekuotera i znajdujący się pod zwierzchnictwem Silasa Brauna. Poza tym okoliczne błota nie są zamieszkałe i tylko od czasu do czasu nawiedzają je Cyganie, którzy tam obozują.

     W poniedziałkowy  wieczór, po treningu koni i po napojeniu ich, jak zwykle o dziewiątej zamknięto stajnię. Dwóch chłopców udało się do kuchni trenera, żeby tam spożyć kolację, trzeci, nazwiskiem Ned Genter, pozostał na nocnym dyżurze w stajni. W kilka minut potem służąca Edyta Wakster zaniosła mu kolację; była to pieczona baranina. 

      Dziewczyna miała ze sobą latarnię,   Edyta Wakster znajdowała się już w odległości trzydziestu jardów od stajni, gdy nagle w ciemności ukazał się jakiś mężczyzna, który zawołał na nią.  Był to jakiś przyzwoity jegomość, ubrany w szare palto, w miękkim kapeluszu na głowie, w sztybletach i z ciężką laską w dłoni. Zwróciła jej uwagę nadzwyczajna bladość tego pana i widoczne zmieszanie. Wyglądał na trzydzieści lat.

  Nieznajomy chciał wręczyć kartkę z wiadomością dla chłopca w stajni, ale Edyta Wakster nie przyjęła jej. Za chwile jegomość  pojawił się przed oknem stajni z propozycją dla Neda Gentera pilnującego koni. Genter spuścił psa, aby postraszyć niechcianego gościa, ale ten zniknął. Chłopiec wychodząc, aby znaleźć jegomościa,  zamknął drzwi od stajni, a okno było za małe, aby jegomość mógł przez dostać się do środka.

Chwilę później Genter powiedział trenerowi o wizycie nieznajomego, trener się bardzo niepokoił o konie, więc o pierwszej w nocy udał się do stajni. O siódmej rano, gdy pani Straker się obudziła, spostrzegła,  że nie ma męża, zawołała służącą i udały się do stajni. Stajenne drzwi były otwarte; Genter, skurczony na krześle, spał jak zabity, zagroda Srebrzystej Gwiazdy świeciła pustką, a trenera nie było ani śladu. Gentera upojono widocznie jakimś narkotykiem, bo nie można go było dobudzić.

W odległości ćwierć mili od stajni, na niskim krzaku, leżał porzucony surdut Johna Strakera; opodal w niewielkim dole leżało ciało nieszczęsnego trenera. Czaszka była rozbita czymś ciężkim, a na ciele z boku widniała długa, wąska rana, zadana prawdopodobnie bardzo ostrym narzędziem. John Straker musiał się bronić, bo w prawej ręce trzymał mały otwarty nóż, cały zbroczony krwią, zaś w lewej – w mocno zaciśniętej garści – czarny jedwabny krawat w białe grochy, który, jak twierdziła dziewczyna, widziała owego wieczoru na szyi nieznajomego, gdy ten kręcił się koło stajni. Gdy Genter się obudził, oświadczył , że to ów nieznajomy wsypał mu widocznie proszek usypiający do baraniny, potem policyjna analiza wskazała, że w baraninie znajdowało się opium w proszku.  Koń zniknął. Inspektor policyjny, Greg, któremu powierzono tę sprawę, przyjechawszy na miejsce wypadku, kazał niezwłocznie aresztować człowieka, na którego przede wszystkim powinno było paść podejrzenie. Nazywa się, Ficroy Simpson. Jest to człowiek znanego dosyć rodu, niegdyś zamożny, stracił wszystko, grając na wyścigach, i żył z tego, że spełniał różne polecenia londyńskich klubów sportowych. W notatniku, który miał przy sobie, odczytano, iż założył się o pięć tysięcy funtów przeciw faworytce Rossa.

Gdy go aresztowano, przyznał się od razu, że jeździł do Dartmoru, żeby dowiedzieć się czegoś o koniach w Kings Pailen, a także o Deborze, drugim faworycie, który znajdował się pod opieką Silasa Brauna w stajniach w Kepltown. Nie starał się wypierać , że go widziano koło stajni,  pragnął tylko zasięgnąć informacji na temat koni. Gdy pokazano mu krawat, zbladł raptownie i nie potrafił wyjaśnić, jak mógł się znaleźć w ręce zabitego. Jego przemokła odzież świadczyła wyraźnie, iż w przeddzień aresztowania był na deszczu, zaś ciężka laska, zakończona ołowiem, mogła być tym zabójczym narzędziem, którego kilka uderzeń spowodowało śmierć nieszczęsnego trenera. Z drugiej strony, na ciele aresztowanego nie dało się dostrzec ani śladu rany czy zadraśnięcia, gdy tymczasem zakrwawiony nóż w ręku Strakera wskazywał wyraźnie, że co najmniej jeden z zabójców musiał zostać nim zraniony.

Wieczorem Watson i Holmes dotarli do  Tavistock, gdzie czekali na nich inspektor Greg i pułkownik Ross. Holes dowiedział się od nich, że odnaleziono ślady obozu cygańskiego, który znajdował się w odległości mili od miejsca wypadku.Przypuszczając, że
między Cyganami i Simpsonem istniało porozumienie, doszli do wniosku, że prowadzono do nich konia, ale wtedy zjawił się Straker. Być może Srebrzysta Gwiazda nadal jest u Cyganów. Cygniae wyjechali i nie można było ich odnaleźć.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE