Czy warto być przesądnym ? Opowiedz o przygodzie, będącej odpowiedzią na postawione pytanie.

Czy warto być przesądnym ? Opowiedz o przygodzie, będącej odpowiedzią na postawione pytanie.
         Przesądy są częścią kultury polskiej. Lubimy pomagać szczęściu poprzez drobne gesty, które w naszej świadomości nie mają znaczenia. Trudno przyznać się nawet przed samym sobą, że wiara w zabobony sprawia, że stajemy się spokojniejsi oraz tłumaczymy w ten sposób brak szczęściu lub jego nagły przypływ.Ciekawą przygodą, która sprawiła, że nie wierzę, że warto wierzyć w przesądy przydarzyła mi się w piątek trzynastego.
Tego dnia miał odbyć się turniej szachowy, w którym brałam udział. Miałam nadzieję, że pokonam przeciwników i zdobędę puchar lub co najmniej wyróżnienie. Postanowiłam, że tym razem przestanę wierzyć w przesądy. Wygram turniej i udowodnię, że przesądy to nieprawda. Piątek 13 ma swoje korzenie we Francji. Król, Filip IV Piękny, w 1307 roku nakazał aresztować wszystkich francuskich templariuszy. W piątek 13. wykonał na nich egzekucję, spalając na stosie 54 członków zakonu. Wśród nich znalazł się również wielki mistrz, który przeklął króla i papieża, a rok później obaj nie żyli. Od tej piątek 13. traktowany jest jako pechowy. Postanowiłam, że nie będę myślała o genezie tego przesądu i zapomnę o przesądach.
Od rana nie sprzyjała mi pogoda, burza z deszczem uniemożliwiła dojazd trolejbusem do kolegi z grupy.Później okazało się, że poczęstowałam się tortem z truskawkami, na który byłam uczulona. Cała czerwona pojechałam na zawody, ale zostałam wpuszczona do sali z powodu dziwnego wyglądu mojej twarzy. Gdy już weszłam do szkoły, było za późno i zostałam wytypowana do rozegrania partii szachów z najlepszym zawodnikiem. Oczywiście przegrałam. Zdenerwowana postanowiłam, że już zawszę będę wierzyła w przesady. Nigdy też nie rozegram żadnych eliminacji, nie przystąpię do egzaminu w pechowego dnia w piątek trzynastego!

           Następnego dnia poszłam załamana i w nie najlepszym humorze do szkoły. Byłam przygotowana na drwiny kolegów oraz uwagi prowadzącego koło szachowe – matematyka. Jakie było moje zdziwienie, gdy wszyscy w szkole mi gratulowali.
Już po kilku minutach dowiedziałam się, że mój przeciwnik był mistrzem regionu, a grając z nim, reprezentowałam tak wysoki poziom, że postanowiono, że będę reprezentować szkołę w rozgrywkach regionalnych. Zdobyłam też tytuł ,, stalowej damy ”, która nawet z wysypką uczuleniową potrafi rozegrać mistrzowska partię w szachy.
Od tego wydarzenia, piątek trzynastego jest moim szczęśliwym dniem w roku. Uważam, że nie warto wierzyć w przesądy.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE