Geneza Trylogii

    •   W życiu pisarza okres, który poprzedził Trylogią, był więc bogaty zarówno w wydarzenia, jak i decyzje. Był również znaczący jako etap twórczy; dokonywały się wówczas znamienne przesunięcia: wzrost zainteresowania romantyzmem oraz krytyczny rozrachunek z naturalizmem (cykl odczytów o naturalizmie z 1881 roku), nowy, o wyraźnych akcentach patriotycznych nurt w nowelistyce, wreszcie pojawienie się tematu historycznego w tekstach literackich i publicystycznych. Istotne znaczenie dla owych przeobrażeń miał pobyt pisarza w Stanach Zjednoczonych . Z jednej strony rzeczywistość amerykańska wpływała na zradykalizowanie jego przekonań i demokratycznych wyobrażeń społecznych, z drugiej jednak — ta sama rzeczywistość podsuwała zastanawiające paralele z polską przeszłością. I tak egzotyczny pejzaż prerii kojarzył się w Listach z podróży do Ameryki z ukraińskim historycznym stepem, postaci traperów — z typem szlachecko- rycerskim z siedemnastego wieku. Dodajmy, że nie bez znaczenia było zetknięcie się Sienkiewicza z emigracją polityczną, dawnymi żołnierzami powstań narodowowyzwoleńczych, którzy tradycję patriotyczną godzili często z reliktami szlacheckiego obyczaju i charakteru. Wśród nich znajdzie się i prototyp pierwszej w twórczości pisarza postaci o cechach rycerza i trapera zarazem — kapitana Ralfa, bohatera i narratora opowiadania Przez stepy. Słowem, Stany Zjednoczone jako kraina jeszcze nie ustabilizowana, kreująca charaktery silne i proste, które stawiają czoła różnym niebezpieczeństwom, zafrapowały pisarza i skierowały jego uwagę na podobieństwa między nimi a dawną niepodległą rzeczpospolitą szlachecką.

    • Nic więc dziwnego, że współczesny historyk literatury,
      Kazimierz Wyka, rozpoznał w schematach powieści historycznych Sienkiewicza podobieństwa do westernu. Pobyt Sienkiewicza w Stanach zbiegł się w czasie z narodzinami legendy Dzikiego Zachodu i jej literackich pierwocin. Niedawno zakończona wojna Północy i Południa, ostatnie rozpaczliwe walki szczepów indiańskich oraz pojawienie się legendarnych postaci westernu, wszystko to mogło w jakimś stopniu wpłynąć na Sienkiewiczowską koncepcję historii-przygody oraz kreację postaci czynnej, silnej i zręcznej, o konsekwentnie przestrzeganym kodeksie etycznym. Powołany do życia w Trylogiipolski mit historyczny — jest to wielce prawdopodobne — miał u swojej genezy także egzotyczną rzeczywistość ówczesnej Ameryki.W latach osiemdziesiątych, po powrocie do kraju, nastąpił opisany już wcześniej zwrot w przekonaniach pisarza. Nie bez znaczenia były tu także zmiany w sytuacji życiowej Sienkiewicza. Małżeństwo z Marią Szetkiewiczówną wprowadziło go w krąg tradycyjnej kultury szlacheckiej, reprezentowanej przede wszystkim przez teścia Kazimierza Szetkiewicza, którego niektórzy badacze uważają za jeden z prototypów Zagłoby. Pomysł stworzenia powieści historycznej osnutej na wypadkach z połowy siedemnastego wieku zrodził się zarówno z wcześniejszych zainteresowań epoką — ujawnionych w Niewoli tatarskiej i w recenzjach z Szkiców historycznych Ludwika Kubali, czy rozpraw Józefa Szujskiego i Michała Bobrzyńskiego. Jeśli wierzyć Antoniemu Zaleskiemu, to materiały do powieści zaczął pisarz gromadzić już w roku 1880 r. Początkowo miał to być niewielki rozmiarami utwór zatytułowany Wilcze gniazdo idący tropem dotychczasowej scottowskiej tradycji. Jednakże do napisania utworu zabierał się , Sienkiewicz niezwykle starannie. W liście z kwietnia 1883 roku do Stanisława Smolki, ówczesnego redaktora krakowskiego konserwatywnego „Czasu”, pisał: „ O swojej powieści powiem to tylko, żem grunt pod nią przygotował z całą sumiennością i przeczytałem mnóstwo źródeł współczesnych, tak że jednego nawet nazwiska nie zaczerpnąłem z fantazji. Starałem się też koloryt epoki oddać wiernie i to co wyda się może zbyt szorstkim, jest wiernym czasów odbiciem.” „Wczytywanie się” w historię przyniosło wynik znacznie przekraczający pierwotne założenia. Zamiast utworu średnich rozmiarów (planował bowiemSienkiewicz tylko 60 odcinków gazetowych), powstał obszerny cykl tematyczny, którego publikacja zajęła aż sześć lat. Pierwszy odcinek Ogniem i mieczem ukazał się w „Słowie” 2 maja 1883 roku, ostatni zaś odcinek Pana Wołodyjowskiego — 11 maja 1888 roku. Tekst Trylogii rodził się — zgodnie ze słowami pisarza w Epilogu Pana Wołodyjowskiego — „w trudzie niemałym” oraz w warunkach bardzo złożonych. Tylko Ogniem i mieczem nieomal w całości napisał Sienkiewicz w Warszawie. Pozostałe części powstawały w nieustannych podróżach, których znaczną część odbywał pisarz po europejskich uzdrowiskach dla poratowania zdrowia ciężko chorej na gruźlicę żony. Włochy, Austria, Niemcy, Francja — to szlak jego wędrówek. W znacznym więc stopniu musiał Sienkiewicz ufać swojej pamięci w odtwarzaniu tła historycznego i przywoływaniu faktów.
    • Środkowe ogniwo Trylogii — Potop jest najobszerniejszą częścią cyklu. Powieść zaczął pisać Sienkiewicz 1 października 1884 roku w Warszawie, skończył zaś 21 sierpnia 1886 roku w austriackim uzdrowisku Kaltenleutgeben. Powieść nie była już zaskoczeniem ani dla czytelników, ani dla pisarza. Stanowiła bowiem wynik dojrzałego pomysłu, podjętego już  po niewątpliwym sukcesie Ogniem i mieczem. Sukces te: sprawił, że autor Trylogii w gatunku powieści historycznej rozpoznał właściwą dla siebie formę literackiej wypowiedzi Utwierdziły go w tym reakcje krytyki, a nawet głosy negatywne, dowodzące, iż pierwsza z powieści cyklu była wydarzeniem przerastającym zwyczajny sukces literacki. O „ciągu dalszym” Ogniem i mieczem myślał pisarz już na początku 1884 roku, o czym wspominał w liście do Stanisława Tarnowskiego:„Po zakończeniu roboty (nad Ogniem i mieczem) i po dobrym wypoczynku zabiorę się do epoki następnej, to jest do czasów wojen szwedzkich, moskiewskich, tatarskich, Rakoczego itd. Ta druga zamierzona powieść będzie nosiła tytuł Potop.” Ta właśnie część Trylogii była pisana w najtrudniejszych dla autora warunkach. Przed jej ukończeniem zmarła żona pisarza, ciągłe zaś zmiany miejsca pobytu utrudniały systematyczną pracę nad utworem. Nic więc dziwnego, że w liście Sienkiewicza do szwagierki, Jadwigi Janczewskiej, napisanym w dniu ukończenia Potopu, znajdujemy takie oto wyznanie: „Przed godziną skończyłem Potop (…) Leży przede mną trzynaście ostatnich kartek — trzeba tylko jeszcze jutro przejrzeć i wyprawić (…) Potop miał tę dobrą stronę, że bronił mnie całymi godzinami od nieróżowych rozmyślań (…) Aż mi dziwno, żem ten Potop skończył. Nie doznaję nawet dziś jeszcze tego zadowolenia, którego się spodziewałem.”

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.