Charakterystyka Kmicica

    Kompani Kmicica giną w bijatyce z Butrymami. Ten mści się najeżdżając ich wieś – Wołmontowicze. Oleńka ukrywa go przed pościgiem, ale potem wypędza. 


    Andrzej Kmicic jest jedną z najbarwniejszych postaci Trylogii, znajduje się zawsze w centrum wydarzeń, jego postawa ewoluuje. Potop można nazwać powieścią o dojrzewaniu Kmicica. Poznajemy go jako młodzieńca działającego bez zastanowienia, dla samej brawury. Na końcu powieści staje się natomiast karnym żołnierzem, patriotą.Przemiana ta nie dotyczy wszakże charakteru bohatera, ale raczej jego stosunku do spraw narodowych. Kmicic pozostaje gwałtowny, dumny, pewny siebie, kochający ryzyko. Jeżeli coś zmienia się w jego osobowości, to stosunek do podporządkowania się jakiejkolwiek instancji wyższej. Początkowo nie uznaje on niczyjego zwierzchnictwa, ostatecznie nabywa umiejętność poświęcenia dążeń osobistych na rzecz dobra ogółu. Kmicic walczący z Chowańskim czyni to nie dla dobra kraju, ale dlatego, że mu to odpowiada, nie zważa przy tym na szkody wyrządzane rodakom. Kiedy jednak poznaje Oleńkę, pragnie się poprawić i dlatego od początku zyskuje życzliwość czytelnika. Bohater często przedstawiany jest jako człowiek zawieszony między dobrem a złem. Skrzetuski mówi o nim: „Dziwny to jest człowiek, w którym widać tyle dobrego, co i złego mieszka”. Trzeba zauważyć, że intencje Kmicica od czasu pojedynku z Wołodyjowskim są czyste. Zostaje on wszakże zwiedziony przez Radziwiłła, któremu zaufał. Gdy pojmuje swój błąd, postanawia go naprawić, a jako że ma naturę gwałtowną, bez wahania porywa księcia Bogusława. Jednak ponieważ zdrada, świadoma, czy nie, jest zawsze zła, Kmicic musi odpokutować swój błąd. Przemiana bohatera polega na ekspiacji, która trwa do ostatnich stron powieści. Całkowite oczyszczenie pana Andrzeja poprzedza jedyny w jego dziejach moment wahania. Ma on miejsce w chwili, gdy niemal jednocześnie bohater dowiaduje się o obecności Oleńki w Wołmontowiczach i o hetmańskim rozkazie natychmiastowego wyruszenia do Brześcia. Początkowo z całą gwałtownością protestuje przeciw wojskowemu poleceniu, stającemu mu na drodze do ukochanej:
    ,,Grzeszyliśmy… ale przecie już przyszła poprawa!… Oto odstąpiliśmy naszych fortun, siedliśmy na koń i bijem a bijem! Poniechaliśmy swawol, zrzekliśmy się prywaty… Więc czemu nie odpuścisz? Czemu nie pocieszysz?
    Tu nagle sumienie porwało go za włosy i zatrzęsło nim, aż krzyknął, bo zarazem zdało mu się, że słyszy jakiś głos nieznany, z całego sklepienia niebios płynący, który mówi:
    Zaniechaliście prywat? A tyż, nieszczęśniku, co w tej chwili czynisz? Zasługi swoje podnosisz, a gdy przyszła pierwsza chwila próby, jako zhukany koń dęba stajesz i krzyczysz: »Nie pójdę!« Ginie matka, nowe miecze pierś jej przeszywają, a ty się od niej odwracasz, nie chcesz jej wesprzeć ramieniem, za własnym szcz꬜ciem gonisz i krzyczysz: »Nie pójdę!« Ona ręce krwawe wyciąga, już, już pada, już mdleje, już kona i ostatnim głosem woła: »Dzieci! ratujcie!« A ty jej odpowiadasz: »Nie pójdę!« Biada wam! Biada takiemu narodowi, biada tej Rzeczpospolitej!
    Tu panu Kmicicowi strach podniósł włosy na głowie i całe jego ciało dygotać poczęło, jakby je paroksyzm febry chwycił… I naraz rymnął twarzą do ziemi, i nie wołać, ale krzyczeć jął w przerażeniu:
    – Jezu, nie karz! Jezu, zmiłuj się! Bądź wola twoja! Już pójdę, pójdę!”.

    Spotkanie Wołodyjowskiego z Kmicicem w Kiejdanach, który przysiągł  wierność rozkazom Radziwiłła.

    Fragment ten doskonale charakteryzuje Kmicica, a zarazem streszcza i zamyka jego dzieje, ujawnia także ideowe przesłanie powieści. Oto więc najpierw odzywa się dawny chorąży orszański, nie umiejący pogodzić się z faktem, że coś sprzeciwia się jego dążeniom. Odmawiając spełnienia powinności ulega swojej naturze. Jego reakcja jest, jak zwykle, namiętna i nie przemyślana, dowodzi wszakże żarliwego uczucia do Oleńki, którą chciałby natychmiast ujrzeć. Następnie przychodzi moment refleksji, poczucie winy i potrzeba wytłumaczenia się przed samym sobą. Jako usprawiedliwienie bohater przywołuje swe dotychczasowe losy. Mówi zarówno o egoistycznym, rozpustnym życiu, jak i o walkach stoczonych w obronie kraju. Kmicic – jak bohater romantyczny – staje przed wyborem między ukochaną a ojczyzną. Sienkiewicz modyfikuje jednak romantyczny wzór i w Potopie, tak naprawdę, nie ma sprzeczności między miłością kochanków a patriotyzmem. Niemal od początku powieści starania Kmicica polegają na zdobywaniu Oleńki właśnie po-przez służbę Polsce. Każde jego poświęcenie dla kraju zbliża go do realizacji miłości. Można przypuszczać, że wybór przez bohatera podróży do Oleńki (zamiast wyprawy wojennej) zamiast połączyć, oddaliłby kochanków od siebie. Przemiana Kmicica polega na tym, że zaczyna on rozumieć i akceptować „jedność”  Billewiczówny i ojczyzny. Ostatecznie zwycięża zatem tkwiące w bohaterze dobro. Odzywający się w nim głos su¬mienia zdaje się pochodzić z niebios, jest więc nakazem Boga (tak myśli również bohater, scena ta rozgrywa się pod krzyżem), patriotyzm zostaje w ten sposób dopełniony religią. Głos zwraca się do Kmicica, ale nie tylko do niego, mówi: Biada wam!, można go więc rozumieć jako ostrzeżenie skierowane do całego narodu polskiego, także do jego przyszłych pokoleń. Scena kończy się odnarratorskim stwierdzeniem zakończenia ekspiacji bohatera: „to był człowiek zupełnie poprawiony”.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.