Pocałunki Maria Pawlikowska- Jasnorzewska

    Pocałunki to trzeci tom poezji poetki Marii Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej, który został wydany w 1926 roku. Tomik składa się z 64 utworów podzielonych przez poetkę na IV cykle tematyczne. 

    Pocałunki

    Plaża w nocy
    Cicho jest całkiem od gwiazd do palm, od palm do cieni…
    Na końcu świata, nad morzem zwieszony świat się zieleni…
    i tylko czasem drzewka mirtowe przez sen zaszemrzą słabo
    i w pianie morskiej bezsenna Wenus przewróci się z boku na bok…

    Wybrzeże
    Meduzy rozrzucone niedbale,
    muszle, które piasek grzebie,
    i ryba opuszczona przez fale,
    jak serce moje przez ciebie.

    Syreny
    Ogród nad morzem pachnie słodkim groszkiem,
    na brzeg wpływają rozpienione treny.
    W morzu płaczą syreny,
    bo morze jest gorzkie…

    Morze i niebo
    Fale świecą jak szkiełka czeskie
    i szepcą, by się morza nie bać,
    choć jest jak połowa nieba:
    równie pełne śmierci i niebieskie.

    Portret
    Usta twoje: ocean różowy.
    Spojrzenie: fala wzburzona.
    A twoje szerokie ramiona:
    Pas ratunkowy…

    Gorzka zatoka
    Szeroki, wesoły, wysoki,
    nieulękły marynarzu siłaczu!
    Wyłowiłeś mnie z mego płaczu
    jak syrenę z gorzkiej zatoki

    Wiersz ukradziony
    Papierowy okręcik popłynąć nie może
    wciąż odrzucany przez szumiące morze.
    Lecz niech go tylko słońce wysuszy na wietrze
    a popłynie jak żaden – w powietrze!

    Westchnienia
    Morze jest dzisiaj smutne. Westchnienia się żalą
    przy brzegu porośniętym siwozłotą sierścią.
    Jak pierś wznosi się fala i ginie za falą.
    Morze wzdycha falami, Ziemia – moją piersią.

    Mewa
    Tęsknota nade mną szeleszcze.
    Trąca mnie skrzydłem mewim.
    Czy wciąż ta sama jeszcze?
    Nie wiem! nie wiem …

    Talerz z Kopenhagi
    Z okrągłego siwego morza
    wychodzi chłopiec nagi
    i podaje swoją złotą nagość
    jak na talerzu z Kopenhagi.

    Obrazek
    Na piasku, z chmurami za sobą
    siedzą dziewczynki w trykotach.
    Ziemia jest siedmiobarwna jak ich radość życia.
    Morze jest jak moja tęsknota…

    Kobieta w morzu
    1

    W czarnym trykocie lśniącym
    i w kasku z gumy czerwonej
    zachodzi w morzu jak słońce,
    tylko z przeciwnej strony.

    2
    Zamieszana w srebrzystą pianę,
    zamiatana szumiącą grzywą,
    przekomarza się z oceanem,
    który chciałby ją kochać nieżywą.

    3
    Leży jak w łożu,
    Na fali oparła głowę.
    Otworzyła ramiona płowe.
    Całą oddana morzu.

    4
    Morze wzbiera ponad krawędzie,
    zagarnia ją chciwym ruchem –
    i są jak Leda z Łabędziem,
    okryci łabędzim puchem.

    5
    Jak muszla wpół zanurzona
    w fal szmaragdowych obiegu,
    wsparta na smukłych ramionach
    faluje leżąc przy brzegu.

    6
    Odpina z ramion zapięcia,
    otrząsa krople z dłoni:
    łzy szczęścia gorzkiej toni,
    która ją miała w objęciach.

    7
    Jak skarb wyrzucony przez fale
    otoczona kontuarem blasku
    spoczywa rozparta wspaniale
    na migdałowym piasku.


    Umarły
    Spadłeś z ziemi jak gdyby do morza
    w gorzkie i czarne bezkresy.
    Pożarły cię złote ryby:
    Arktury i Antaresy…

    Zmierzch na morzu
    Wybrzeże coraz to bledsze
    w liliowej półżałobie
    i żaglowiec oparty na wietrze,
    jak ja na myśli o tobie.

    Marina

    1
    Szum morza w otwartym oknie budzi mnie w nocy znienacka.
    Świat leży przy mnie i błyszczy jak złotych gwiazd pełna tacka.
    Godzina druga. Głowonóg dawno już zasnął w ciemności,
    Pod ciężką głowę podłożył ramię niezmiernej długości…

    2
    Jedwabne rybki zmęczone w falbankach tiulowych skrzeli,
    spadają sennie daleko, aż do cna czarnej kąpieli,
    i te największe, z atłasu, z podszewką cudnie dobraną,
    kładą się w ciemną kołyskę i szepcą sobie: dobranoc…

    3
    W oddal błędnej, najdalszej chwieje się srebrny krążownik.
    Zasnęli już marynarze w rozkołysanej warowni.
    I ukwiał zacisnął płatki najciszej i jak najtajniej,
    i małe morskie koniki śpią w czarnej głębokiej stajni.

    4
    Na morzu wznoszą się fale jak tysiąc ust do księżyca…
    Woda ma barwę młodego, zieleniącego się żyta…

    Bezpieczeństwo
    Boicie się o mnie? Dlaczego?
    Ach, życie jest burzliwe i złe nieskończenie,
    lecz czyż potrzeba syrenie
    pasa ratunkowego?

    II.
    Narcyz
    Nad sadzawką oprawną w modre rozmaryny
    klęczałem, zapatrzony w moją twarz młodzieńczą,
    by się w niej doszukać przyczyny,
    czemu mnie nie kochają i za co mnie męczą?

    Miłość                         
    Wciąż rozmyślasz. Uparcie i skrycie.       
    Patrzysz w okno i smutek masz w oku…        
    Przecież mnie kochasz nad życie?        
    Sam mówiłeś przeszłego roku…          

    Śmiejesz się, lecz coś tkwi poza tem.
    Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków…
    Przecież ja jestem niebem i światem?
    Sam mówiłeś- przeszłego roku…

    Miłość*)

    Nie widziałem cię już od miesiąca. 
    I nic. jestem może bledsza,
    trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca,

    lecz widać można żyć bez powietrza          
                                 

    Cnoty                  
    Wszystkie cnoty miłe Panu Bogu                           
    maleją mi w oczach i bledną.                                   
    Posiadam już tylko jedną:                   
    kocham cię, mój Wrogu…

    Anioł i Jakub*2)   
    Jak Jakub z Aniołem, tak ja z tym wspomnieniem
    mocuję się nadaremnie,
    bo ono silniejsze ode mnie

    i słodkie nieskończenie…                     

    Upał
    Dni znużone jak muły wloką się po wybojach.
    W żaluzje pukają kanikuły…
    Upał przyszedł z ogrodu i zamieszkał w pokojach.
    Ach, jak pragnę twego serca z lodu…

    Lwy w klatce
    Lwica senna i naga nie czuje więzienia,
    leżąc spogląda w oczy lwu, panu stworzenia.
    On się przybliża, cały w grzywie i w męskości,
    a jakaś pani patrzy – i płacze. Z zazdrości!

    Telegram
    Wiadomość biegła szybko ze sztyletem po drucie,
    jak tancerka z parasolem po linie,
    i zdyszana dobiegła w oznaczonej godzinie,
    by mnie zabić w oznaczonej minucie.

    Ptak
    Ptaszek umierając chowa się ucieka
    by go nie ujrzał nikt w świecie,
    jako serce co się skryło w głębi piersi człowieka
    by umierając, umrzeć w sekrecie.

    Wielki wóz
    Wędrujemy cygańskim obozem,
    nocujemy w gwiaździstej grozie,
    dzisiaj pod Wielkim Wozem,
    jutro na Wielkim Wozie….

    Nietoperz

    1
    Gdy już zmierzch wonne olejki w tęczowe niebo wetrze,
    nietoperz wylatuje ze strychu
    i zaczyna mierzyć po cichu
    wielkie koła tęsknoty rozlane na wietrze…

    2
    Traci ślad i zaczyna na nowo.
    Cicho trzepie skrzydłem błoniastem
    i mierzy, i mierzy do świtu
    koła wieczornych tęsknot wiszących nad miastem.

    Ćma
    Fotel i książki, i świeca z cieniem
    i nagle w świecy jęk pełen skarg:
    To ćma płonie jasnym płomieniem
    jak sama Joanna D'Arc…

    La précieuse
    Widzę cię w futro wtuloną,
    wahającą się nad małą kałużą,
    z chińskim pieskiem pod pachą, z parasolem i z różą…
    I jakżeż ty zrobisz krok w nieskończoność?

    Zraniona gazela
    Dusza jest nieulękłą,
    że nicość na życie zamienia –
    oto zraniona gazela uklękła
    z podziwu nad mocą cierpienia…

    Ofelia
    Ach, długo jeszcze poleżę
    w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,
    zanim nareszcie uwierzę,
    że mnie nie kochano, po prostu.

    Krowy
    Uśmiechnięci, obojętni i zdrowi
    krążycie spokojnie w pobliżu,
    jak trawę żujące krowy
    wkoło kogoś, co umiera na krzyżu…

    Fotografia
    Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
    czyjeś ciało i ziemię całą,
    a zostanie tylko fotografia,
    to – to jest bardzo mało…

    Tancerka
    Te dwie zmarszczki przekreśliły cię skrycie
    i choć tańczysz z beztroską motyla,
    w twojej sukni półniebieskiej, półlila
    jesteś już jak wspomnienie, nie jak życie.

    Aeroplan
    Aeroplan, najpiękniejszy ptak biały,
    leci w oddal, ponad chmur szarzyznę?
    Ma skrzydła jak szarańcza. Jest jak orzeł śmiały.
    A oczy ma i serce mężczyzny.

    Huragan
    Niebo się gniewa,
    obłoki nadbiegają tłumnie!
    Szczęśliwe drzewa!
    Będą się mogły wyszumieć.

    Oczy na skrzydłach

    1
    Ćmy srebrne, ślepe i ciche, lecą w ogniste sidła,
    nie widzą złotego ciernia, który się chwiejnie żarzy.
    Lecz czemu ja wpadłam w ogień, czemu spaliłam skrzydła?
    Widać mam oczy na skrzydłach, zamiast je mieć na twarzy…

    2
    Oczy na skrzydłach nie widzą, choć są otwarte szeroko.
    Tęczowe oczy na skrzydłach nie wiedzą, gdzie lecieć trzeba.
    I zawsze zmylą drogę. Bo na cóż skrzydłom oko?
    Wpatrzy się ślepo w błysk świecy i myśli, że leci do nieba.

    Na balkonie
    1.
    Na srebrnym balkonie pękatym,
    w smudze lipowych olejków,
    milczymy. W skrzyniach drżą kwiaty,
    powój dźwiga noc w poblakłym lejku.

    2.
    Twoje usta są teraz nocne,
    i blade jak usta księży.
    Oczy masz srebrne i mocne,
    a włosy przygładzone przez księżyc.

    3.
    Księżyc ma kołnierz z tęczy.
    Wszystko jest dziś maskaradą.
    Jak pajac przede mną klęczysz…
    Teraz maskę nakładasz bladą.

    4.
    Czy ci wierzyć? Z chmur kapią blaski,
    niebo jest jak puch perlicy,
    a cień twój długi i płaski
    zaczepia kobiety na ulicy!

    Róża
    W tym parku pobladłym, bez śmiechów i gości
    przy róży rozkwitłej stoję.
    Otośmy jedynymi świadkami piękności –
    ja jej, a ona mojej.

    Tapicer
    Nad łóżkiem samotnej kobiety,
    dla której nie ma już rady,
    księżyc , tapicer blady,
    rozwija pełne wspomnień tapety…

    Cykorie
    Fiołkowo-niebieskie tęsknoty
    twarzą ku ziemi leżące
    i wsłuchane w dalekie turkoty
    radości odjeżdżających…

    Cień
    Byle ten obłok niełaski
    z naszego słońca się zwlókł,
    a położę się jak cień płaski
    u Twoich nóg…

    Grad
    Chmury błyskawicą podpięte
    i grad lecący na głowę
    jak angielskie cukierki lodowe
    z wysokości tysiąca pięter.

    Listy
    Do pieca, miłosny zeszycie!
    DO pieca, listy – stos cały!
    A żeście z ognia powstały,
    więc w ogień się obróćcie!

     

    III.
    Krokusy                                                                                                                             
    Narciarze, roztęczeni jak falanga duchów,        
    Zjechawszy z gór w dolinę, stanęli bez ruchu.      
    Na śniegi cień rzucając                                                     
    W stroju lekkim, kusym,                                                  
    Patrzą ku słońcu, piękni — — —
    A to są krokusy.

    Krokusy*) 
    Krokusy wyskakują z ziemi
    jak wiolinowe nuty,
    a panny się chylą nad niemi  
    i z nut układają bukiet.
        

    Gwiazdy spadające
    Z twoich ramion widzę niebo drżące rozkoszą…
    Spadłą gwiazda. I druga, i trzecia. Prawdziwa to epidemia!
    Widać dzisiaj niebem jest ziemia,
    dlatego się gwiazdy przenoszą.

    Wiosna
    W parku, wkoło jakiegoś nudnego popiersia
    zakwitły bzy jedwabne, ciężkie -cała Persja!
    Posąg szepce do siebie! Bzy kwitną. Jestem wieszcz.
    Żałuję bardzo. Czego? Wiosno, ty już wiesz…

    Łabędź
    Patrz! Łabędź jak znak zapytania
    wypłynął na staw przeźroczy…
    Świat czeka i patrzy ci w oczy
    pełne wahania…

    Słowiki
    Słowiki są dziś nieswoje.
    Bzy są jak chmury krzyżyków.
    Chcesz zabić serce moje?
    Przecież się nie zabija słowików?

    Zawód
    Wieczność woła daremnie
    o jeden twój pocałunek!
    Nieśmiertelnie płacze we mnie
    zawiedziony, nieśmiertelny gatunek…

    Ogród
    Gdy wiosna zaświta,
    jest w ogrodzie raz ciemniej, raz jaśniej.
    Wciąż coś zakwita, przekwita.
    Wczoraj kwitło moje serce. Dziś jaśmin

    Wydarty bukiet
    Już zwiędły kwiaty w bukiecie
    wydartym mi siłą z dłoni.
    Żyć to mi nie dajecie,
    lecz umrzeć mi nikt nie wzbroni…

    List
    Ktoś list dostał. Komuś serce bije.
    Idzie czytać pod kwitnące jabłonie.
    Czyta. Chwyta się ręką za szyję
    i dno traci, i w powietrzu tonie.

    Ślepa
    Ślepa jestem, Oślepiona majem.
    Nic nie wiem, prócz, że pachną bzy.
    I ustami tylko poznaję,
    żeś to nie ty…

    Przebyta droga
    Słońce stanęło w zenicie:
    oglądam się na przebytą drogę:
    to ma być moje życie?
    Patrzeć się na to nie mogę!

    Burza   
    Uciekają spłoszone chmury, 
    Deszczowe unosząc brzemię, 
    Jak gdy grozą pędzony lud, 
    Dźwiga w płachtach cale swoje mienie.  

    Grom, straszliwym kreśląc się imieniem,
    W blasku zimnym jak lód,
    Nieci trwogę przed burzą na ziemi,
    Przed popłochem narodów — chmur…

    Burza *)                                                                                           
     Przeżywamy dziś burzę, drzewa! ja i wy.
      Lecz ja szepcę słowa najcichsze,
      a wy ryczcie w wichrze
     jak zielone lwy…

    Nike
    Ty jesteś jak paryska Nike z Samotraki,
    o miłości nieuciszona!
    Choć zabita, lecz biegniesz z zapałem jednakim
    wyciągając odcięte ramiona…

    Atlas
    Nie odchodź, piękny Atlasie!
    Moje niebo na tobie spoczywa!
    Niech choć chwilę śpiewa wieczność szczęśliwa
    w Twoich ramion atletycznym atłasie.

    IV.
    Jesień
    Chodzi w szalu czerwonym i złotym.
    Przegląda się w owalu jeziora.
    Lecz jest chora. I nic nie wie o tym,
    że ją pochowają w tym szalu.

    Kurze łapki               
    I już kurze łapki na skroni?
    Ach, czas jak gdacząca kura            
    o zabłoconych pazurach                   
    przebiegł po białych płatkach okwitłej jabłoni.
        

    Spóźniony list
    Może kiedyś, nieoczekiwanie,
    przyjdzie list ten. I nic się nie stanie.
    Tylko patrząc w oczy Panu Bogu
    rzeknę z cicha: "za późno, mój Panie!"

    Październik
    Brzozy są jak złote wodotryski.
    Zimno jest jak w ostatnim liście.
    A słońce jest jak ktoś bliski,
    który ziębnie i odchodzi. Lecą liście…

    Dni
    Życie moje wstawione w cień
    więdnie bez światła dziennego.
    Codziennie opada z niego
    pożółkły, zwiędły dzień…

    Żebrak
    Darmo stoję i żebrzę od godzin tak wielu!
    Wiatr tylko liść mi rzucił w nadstawiony kapelusz.
    Lecz liście nisko stoją. Gdy umrę, bom już stary,
    to mi go może w niebie wymienią na dolary.

    Dziadek
    Źle widzę jednym okiem,
    nienawidzę przeciągów,
    i patrzę z moich okien
    jak z okien pociągu…

    Babka
    Pierś moja coraz słabiej oddycha,
    krew moja coraz wolniej płynie,
    w sieci zmarszczek jak w pajęczynie
    leżę spętana i cicha….

    Kobieta, która czeka
    Czeka, patrzy na zegar swych lat,
    gryzie chustkę z niecierpliwości.
    Za oknem świat zszarzał i zbladł…
    A może za późno na gości?

    Żurawie
    O żurawie na niebie krwawym!
    O kluczu lekki i złoty,
    który otwierasz tęsknotę
    za nieskończonym odlotem!

    Pod kościołem
    Niebo pobladło z tęsknoty,
    złote liście toczą się kołem…
    Moja młodość była jak gotyk.
    Siedzę teraz jak pod kościołem…

    Kwiatki z Waterloo
    Wiersze moje jak kwiatki krótki zapach ślą,
    jak kwiaty tracą płatki.
    Na wielkich, samotnych polach Waterloo
    zerwane kwiatki…

    Liście
    Rumieńce lata pobladły,
    Liść złoty z wiatrem mknie.
    I klonom ręce opadły,
    i mnie…

    Gorzka zatoka
    Szeroki, wesoły, wysoki,
    nieulękły marynarzu siłaczu!
    Wyłowiłeś mnie z mego płaczu
    jak syrenę z gorzkiej zatoki

    Wiersz ukradziony
    Papierowy okręcik popłynąć nie może
    wciąż odrzucany przez szumiące morze.
    Lecz niech go tylko słońce wysuszy na wietrze
    a popłynie jak żaden – w powietrze!

    Westchnienia
    Morze jest dzisiaj smutne. Westchnienia się żalą
    przy brzegu porośniętym siwozłotą sierścią.
    Jak pierś wznosi się fala i ginie za falą.
    Morze wzdycha falami, Ziemia – moją piersią.

    Mewa
    Tęsknota nade mną szeleszcze.
    Trąca mnie skrzydłem mewim.
    Czy wciąż ta sama jeszcze?
    Nie wiem! nie wiem …

    Talerz z Kopenhagi
    Z okrągłego siwego morza
    wychodzi chłopiec nagi
    i podaje swoją złotą nagość
    jak na talerzu z Kopenhagi.

    Obrazek
    Na piasku, z chmurami za sobą
    siedzą dziewczynki w trykotach.
    Ziemia jest siedmiobarwna jak ich radość życia.
    Morze jest jak moja tęsknota…