Pamiętnik z powstania warszawskiego streszczenie

Wspomnienia rozpoczynają się od opisu dnia wybuchu powstania. Wtorek 1 sierpnia 1944 r. bohater nazwał go „świętem słoneczników", które o tej porze dojrzewają i których barwa kojarzy się z panującą wokół pogodą.

Przerywając na chwilę opowieść, narrator wyznaje, że teraz, tj. w październiku 1967 r., ma 45 lat, a od opisywanych wydarzeń minęły dwadzieścia trzy lata. Znów jest w Warszawie. Przypomina sobie, że pierwszy raz usłyszał odgłosy wojny 2 września 1939 r., gdy miał 17 lat i bardzo się wtedy przestra­szył. Dziś wie, że słusznie. Ci sami Niemcy – hitle­rowcy (tym mianem określa Niemców, Ukraińców, Łotyszy) pięć lat później wciąż przechadzali się po Warszawie.

1 sierpnia bohater poszedł  po chleb. Spotkał przyjaciela – Staszka P. który był kompozytorem. W mieście panowało zamieszanie: zabito dwóch Niemców, więc łapano ludzi. Na ul. Mazowieckiej gromadziły się polskie oddziały, mimo że nie wybiła jeszcze godzina „W" – czy­li 17.00 – umowny moment rozpoczęcia powsta­nia. Narrator i Staszek byli umówieni na tę godzinę z koleżanką Mirona z polonistyki – Ireną P. na  Chłodnej 24. Nieco przed czasem pojawili się w jej  mieszkaniu. Podczas rozmowy usłyszeli strzelaninę. Od razu zrozumieli, co to oznacza – wybuchło powstanie. Początkowo Miron,  Irena i Staszek obserwowali z okna pobliskie  podwórze, szybko jednak wrócili do codziennych zajęć – zjedli obiad, czytali Gargantuę Rabelais'go w końcu zasnęli. Walki nie ustawały, a dźwięki karabinów mieszały się z odgłosami deszczu.

Narrator twierdzi, że pierwszy raz w życiu o bombardowaniu dowiedział się w 1935 r. podczas faszystowskich napaści Włoch na Abisynię.

2 sierpnia. Bohaterów obudził hałas dobiegający z zewnątrz.

Na zachodzie szła od czerwca ofensywa alian­tów przez Francją, Belgię, Holandią. I od Wioch. Front rosyjski stal na Wiśle. Warszawa weszła w drugi dzień powstania…

Miron, Staszek i Irena przez okno obserwowali polskich żołnierzy na ul. Chłodnej. Ubrani w poniemieckie płaszcze, hełmy i buty powstańcy usta­lali front. Wywieszano polskie flagi. Kolejny dzień walk zmusił do działania także cywilów. Odnajdo­wano podziemne przejścia, budowano barykady (umoc­nienia, które miały osłonić ich przed kulami), wciąż coś omawiano i ustalano. Powstała nawet gazetki powstaniowa. Ludzie niszczyli wachy (niemieckie kamienice, z których nieprzyjaciel celował do lu­dzi) i wyrywali płyty chodnikowe, wszystko po to, by utrudnić wrogowi atak. Na ulicach nieustannie trwała bitwa – Niemcy strzelali, rzucali granat) i czołgami tratowali barykady.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE