Walka dobra ze złem

    Walka dobra ze złem
            Złe duchy wysyłają na poetę widma, złudne wyobrażenia miłości, sławy, piękności, natury. Te wszystkie błyskotki i fałszywe rekwizyty poetyckości, potępione przez głos prawdy we wstępie do Części I, okazują się narzędziem intrygi piekielnej, która ma bohatera doprowadzić do zguby. Tu Anioł i słowa o dobroci, z drugiej strony Chór Szatanów. Takie rozpoczęcie akcji Nie-Boskiej jest celowym powiązaniem spraw poezji z najbardziej fundamentalnymi prawdami o tym, co w życiu dobre i złe. Przywołanie na scenę anioła i diabła ze średniowiecznego misterium nadaje i sprawie poezji, i sprawie poety ważność rzeczy ostatecznych, uniwersalnych: o duszę ludzką idzie tu walka, o to, jaka jest droga prawdy.

    Kuszenie bohatera

              Duchy dobra i zła unoszą się nad ziemią, rzecz jednak ludzka rozstrzyga się na ziemi. W następnych migawkowych scenach widzimy ślub w kościele — tu duża, zbiorowa scena z trzema tylko słowami, wypowiedzianymi przez Księdza {jakże pokrew­na scenie koronacji w Kordianie, gdzie wielki obraz tłumu dygnitarzy w katedrze i jedno słowo cara: „przysięgam"), po­tem bal weselny i pożycie domowe, Czas płynie. Młode stadło doczekało się dziecka, czas na uroczystość chrzcin. Równolegle do małżeńskiej codzienności rozwija się akcja demonów zła, młody mąż jest przecież poetą, jakże trudno oprzeć się poku­sie doznań czegoś wyższego, ciekawszego od tego, co nudnie i wedle ustalonych zwyczajów dzieje się w domu. Młody mąż jest poetą i źle znosi „prozę", to wszystko, co nie  pasuje do wyobrażeń o pięknie i wzniosłości. Zważmy, iż nawet sprawę swego małżeństwa Henryk idealizuje na wszelkie sposoby: mówi, że żona to „ta, o której marzył", ta, którą „znalazł", odwołując się najoczywiściej do romantycznej teorii dwu dusz dla siebie przeznaczonych na całą wieczność. Henryk klnie się na swą głowę, obiecując nieustającą miłość żonie, ona będzie „jego pieśnią", jej piękność jawi mu się w kategoriach z umy­słu poetyckich, „w nieładzie kwiatów i pereł na włosach", po­równuje ją do „sunących aniołów". To nie są towarzyskie komplementy, to chęć przypasowania, podniesienia rzeczywi­stości do rangi ideału. Nie darmo złe duchy kilkakrotnie mó­wią o kwiatach we włosach szatańskiej dziewicy, diabły do­brze wiedzą, jakimi akcesoriami winna być przybrana idealna kochanka poety — on sam tak właśnie przystraja swą żonę i tylko w takiej upoetycznionej sytuacji decyduje się na „zstą­pienie do ziemskich ślubów". Żona jednak nie jest niebianką.