Krasiński a hrabia Henryk

    Krasiński a hrabia Henryk

             Pytanie o to, jaki ma być poeta — i jakim może być w świecie realnym — jest tedy tak samo wstępem do dziejów bohatera literackiego Nie-Boskiej komedii, hrabiego Henryka; jak jest pytaniem o słuszną postawę i prawdziwą drogę działania poety każdego, samego Krasińskiego nade wszystko. I hrabia Henryk jest poetą i chociaż nikt nie będzie hrabiego z dramatu utożsamiał z hrabią autorem, trudno przeczyć, i jest to utwór osobisty w tych wszystkich miejscach, w których egzaminuje się moralną postawę człowieka wobec innych wobec obowiązków ziemskich i prawd wiecznych. I cóż z tego, iż hrabia Henryk przeżywa konflikt pomiędzy idealną miłości a obowiązkami wobec żony, podczas gdy autor Nie-Boskiej komedii  był kawalerem, cóż stąd, iż Henryk musi decydować, czysta nie z własną, ginącą klasą, czy też zdradzi swoich dla zwycięskiej rewolucji, podczas gdy nikt od Krasińskiego takich decyzji nie wymagał, jako że europejska arystokracja mocni siedziała na majątkach i urzędach.

            Cóż wynika z takiej odmienności utworu od realiów życiorysu? Nie minie lat dziesięć, a Krasiński sam się będzie zadręczał konfliktem między miłością i obowiązkami męża, po kilkunastu zaś latach, w rewolucyjnej atmosferze Wiosny Ludów, też mu samemu przyjdzie określić własny stosunek do głównych sił politycznych ówczesnej Europy. Nie idzie jednak o to, ile z Nie-Boskiej komedii miało się sprawdzić w osobistych losach Zygmunta Krasińskiego, ponieważ głęboko osobisty charakter tego dzieła po­lega na czymś innym: to wszystko, co przeżywa poeta z dra matu, to wszystko, co go spotyka w jego wymyślonej, fikcyj nej biografii, to są dokładnie te właśnie problemy, te same sprawy, które dręczyły „wyobraźnię moralną" autora, także poety.     

             Pisząc Nie-Boską komedię i przewidując rewolucyjny kryzys w skali kontynentu nie wiedział Krasiński oczywiście, jak będzie się jego „scenariusz katastrofy" realizował w rze­czywistości — ale wiedział, iż już po wybuchu listopadowym w Warszawie znalazł się w sporze z ojcem, z walczącym naro­dem, z samym sobą, wiedział, co znaczy rozpaczliwa trudność wyboru, przeżył już na skalę własnej, prywatnej rozpaczy spór z historią. I o tym właśnie, o takiej sytuacji moralnej pisał w Nie-Boskiej, jakby rzucając w powiększeniu na ekran wła­sne sprawy, by je w takiej nowej, powiększonej postaci le­piej zobaczyć — i zrozumieć — i wyciągnąć wnioski.