Streszczenie Momo

    Rozdział dziesiąty
    Zawzięta pogoń i spokojna ucieczka

         Beppo spieszył się do Momo, żeby ją ostrzec przed szarymi panami. Jednak w ruinach amfiteatru już byli złodzieje czasu i szukali Momo. Gdy Beppo pojawił się w amfiteatrze, zobaczył tylko zniszczony jej pokój, pobiegł po pomoc do Gigi, który pracował w nocy jako stróż w warsztacie samochodowym. Postanowili, że jeżeli Momo nie wróci pójdą na policję i zasnęli.

         W tym czasie Momo szła powoli za żółwiem po mieście.
        W tym czasie z centrali Kasy Oszczędności Czasu wyszła decyzja rozpoczęcia akcji na wielką skalę. Wszyscy agenci w wielkim mieście otrzymali rozkaz przerwania wszelkiej innej działalności i zajęcia się wyłącznie poszukiwaniem małej Momo. Dzięki żółwiowi udało się Momo ukryć przed szarymi panami. Szarzy panowie przeszukiwali całe miasto. Żółw potrafił tak ją prowadzić, że złodzieje czasu jej nie widzieli. Momo znalazła się w dziwnej części miasta, nagle jednej z szarych panów ją zauważył i zaczął za nią jechać, ale przed wjazdem do osobliwej części miasta, samochód nie chciał ruszyć. Nie mogli jej złapać.

          Momo doszła do domu z bramą, na której był napis : ULICZKA NIGDY.Gdy weszła na uliczkę NIGDY nie mogła iść dalej, żółw doradził jej, żeby poszła tyłem. Doszła do domu z napisem DOM ,, NIGDZIE ‘’. Potem stanęła przed drzwiczkami z napisem MISTRZ SECUNDUS MINUTIUS HORA. Weszła do środka.

    Rozdział jedenasty

    Kiedy źli robią ze zła coś najlepszego

         Zarząd Kasy Oszczędności Czasu zebrali się na naradę. W dużej sali konferencyjnej obradowali szarzy panowie z zarządu. W czasie narady pierwszy z jej agentów stwierdził, że na poszukiwania Momo agenci stracili miliardy siedemset trzydzieści osiem milionów dwieście pięćdziesiąt dziewięć tysięcy sto czternaście sekund. Zasugerował ,że Kasa Oszczędności Czasu nie może pozwolić sobie na takie marnotrawstwo. Drugi mówca zauważył, że dziewczynka  uciekła z obszaru czasu , wieć już nie będzie problemu.

        Trzeci przestrzegał, że może wrócić. Czwarty zauważył ,że  ktoś musiał pomóc Momo, prawdopodobnie mistrza Hora, czyli Tak Zwany. Przestrzegał, że nie tylko odeśle z powrotem dziecko, ale uzbroi je przeciw nam. Będzie to  śmiertelne zagrożenie. Sódmy mówca zauważył, że Momo  zna drogę do Tak Zwanego, drogę, której  próżno szukali. Dziecko mogłoby  zaprowadzić  agentów do mistrza Hora.

         Dziewiąty mówca zaproponował, że można by ją namówić do tego, dając jej tyle czasu, ile potrzebuje. Dziewiąty mówca wpadł na pomysł, aby jej zabrać przyjaciół, a wtedy Momo spełni ich każde żadanie,aby tylko odzyskać przyjaciół. Na sali zebrań rozległy się brawa , wszyscy agenci byli szczęśliwi, że znaleźli sposób na dziewczynkę.