Miecz przeznaczenia streszczenie

Opowiadanie  Miecz przeznaczenia

I

   Wiedźmin wyruszył do Brokilonu zamieszkiwanego przez driady z poselstwem od króla Venzlava. Około południa znalazł trupa piętnastoletniego chłopca, który zginął od strzały utkwionej w oku. Strzała była opierzona pręgowanymi, barwionymi na żółto lotkami kury bażanta. Potem znalazł drugą strzałę, która tkwiła w pniu drzewa, prawdopodobnie to była pierwsza strzała ostrzegawcza. Driady nie życzyły sobie obcych.  Kto zakłócał spokój w ich sanktuarium ginął od strzał.  

      Geralt postanowił zawrócić ludzi idących w głąb lasu na pewną śmierć.  Po chwili znalazł kolejne dwa trupy mężczyzn oraz leżącego rannego. Był to  Freixenet, który poprosił wiedźmina, aby uratował księżniczkę. Geralt ruszył powoli, czuł driady niewidoczne wśród zarośli. Uniósł ręce do góry i zawołał : ,, Ceadmil! Va an Eithne meath e Duen Canell! Essea Gwynbleidd! '' . Trzy driady otoczyły wiedźmina, w ręku trzymały wycelowane w jego kierunku  łuki ze strzałami. Mówił do nich  brokilońskim dialekcie, przedstawił się jako   Gwynbleidd, Biały Wilk.  Poinformował, że idzie do pani Eithne z poselstwem. Wspomniał też, że był  już w Brokilonie, w Duen Canell. Prosił też o pomoc dla ciężko rannego Freixeneta. Driady były trzy ; oliwkowa, ceglasta i miodowa, różniły się kolorem włosów.

        Miodowa miała zaprowadzić go do Eithne, szła szybko, chciała, aby człowiek idący za nią nie dotrzymał jej kroku. Nie wiedziała, że Geralt nie jest człowiekiem tylko wiedźminem. Nie była czystej krwi driadą, dlatego po chwili starała się ukryć zmęczenie. Jako dziecko została porwana i wychowana na driadę. Miała na imię Braenn, wyglądała na szesnaście lat. Szli szybko, ale ostrożnie. W  Brokilonie było dużo  pułapek:  doły, pełne zaostrzonych palików, samostrzały,  walące się drzewa, straszliwe jeże – kolczaste kule na linie, spadające znienacka.

     Wiedźmin i Braenn nocowali w lesie,  spali na uschłych paprociach zwyczajem driad, bardzo blisko siebie.

II

        Następnego dnia wyruszyli w drogę, usłyszeli krzyk. Krzyczała mała dziewczynka zaatakowana przez ciemnobrązowego, olbrzymiego wija. Wiedźmin ruszył jej na ratunek, myślał, że to jest mała driada. Potwór – skolopendromorf zaczął walczyć z Geraltem. Nagle potwór owinął tylną część ciała wokół nóg wiedźmina, który nie mógł ruszyć się. Wtedy driada uratowała życie wiedźminowi unieszkodliwiając wija serią ze strzał.  Wiedźmin dobił potwora ciosem miecza. 

      Geralt i Braenn zastanawiali się, co w lesie robi sama dziesięcioletnia dziewczynka. Miała na imię Ciri. Wiedźmin domyślił się, że to nie wiejskie dziecko tylko księżniczka z Verden, której szukał Freixenet, ryzykując życie wchodząc do Brokilonu. Dziewczynka zaczęła uciekać, była harda i nie chciała słuchać próśb Geralta. Okazało się, że czuła wstręt księcia Kistrina, syna króla Ervylla z Verden, za którego miała wyjść za mąż dla sojuszu między królestwami. 

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE