Mendel Gdański streszczenie

„Mendel Gdański” Streszczenie

        W Warszawie w jednej z kamienic żył Żyd, który nazywał się Mendel Gdański. Każdego dnia patrzył przez okno, co dzieje się na jego ulicy. Od jakiegoś czasu wyczuwał niepokój, jaki można było dostrzec u wielu ludzi. Zastanawiał się, co w tej okolicy robią „obszarpane wyrostki”, które coraz częściej mógł zobaczyć z okien swojego domu.

Widział także robotników, którzy ruszali do pracy przy budowie domu dla Greulicha, który był niciarzem. Przyglądał się także dzieciom i młodzieży szkolnej, a także robotnikom z fabryki cygar. Znał on zwyczaje ludzi ze swojej okolicy bardzo dobrze. Wiedział, kto i o której godzinie przechodzi koło jego okien, ile dzieci będzie szło do szkoły o danej godzinie i tak dalej. Mendel był introligatorem, który mieszkał w jednej izbie już od 27 lat.

Pod swoja opieką miał wnuka – Jakuba. Jego codzienne czynności polegały na układaniu i przycinaniu papieru, mieszaniu farb i klejów. Oprawiał także książki. Sąsiedzi znali go, lubili i darzyli szacunkiem. Żył z nimi w dobrych stosunkach. Przykładem może być tutaj to, że on dawał straganiarce papier dla jej dzieci, z którego one robiły swoje latawce, a ona w zamian za to podawała mu czarną rzodkiew.

Do Mendla przychodził także synek gospodarza domu, w którym mieszkał Żyd. Maluch siedział u niego i z udostępnionych mu materiałów kleił żołnierzyki. Mendel z uwagi na swój wiek – miał sześćdziesiąt siedem lat miał długą brodę oraz włosy w siwym kolorze. Lubił palić fajkę. Ze swoją żoną Resią miał sześciu synów, którzy dali mu liczną grupę wnucząt, które rozjechały się po świecie poszukując lepszego życia. Wnuk, którego wychowywał był synem jego jedynej córki, która wcześnie wyszła za mąż i zmarła w czasie porodu. Żyd zajmował się chłopcem już od 10 lat. Obiady dostawali od sąsiadki.

           Kiedy rozpoczyna się akcja noweli zastajemy Żyda właśnie w sytuacji, kiedy odbiera od sąsiadki obiad. O godzinie drugiej wraca jego wnuk ze szkoły, który uczęszczał teraz do gimnazjum. Jakub miał ciemne rzęsy, piwne oczy, niewielkie usta i charakterystyczny orli nos. Posiadał on także ciemne włosy, jasną cerę oraz wysokie czoło. Był chorowity.

       Obaj zasiedli do obiadu. Po skończonym obiedzie wnuk wyszedł pobawić się na podwórku. Było to wyjątkiem od codziennej rutyny, gdyż chłopiec z reguły miał wiele lekcji do odrabiania i musiał swój czas poświęcić nauce.

         Z kolei jego dziadek ponownie zabrał się za pracę w warsztacie introligatorskim. Przy piątkowych obiadach stary Żyd zakładał jarmułkę, żupan oraz budy z długimi cholewami, wnuk również zakładał odświętne ubranie. Na stole stawiali świecznik. Po przyszykowaniu stołu Żyd nakładał tałes oraz brał do ręki modlitewnik i zaczynał odśpiewywać modły. Po skończonej modlitwie obaj zjadali odświętny – szabasowy posiłek. Kiedy okno było otwarte w czasie modlitwy podbiegały do niego dzieci i śmiały się ze zwyczajów obu Żydów. Jednak któregoś dnia, kiedy okno było otwarte i chłopcy śmiali się, przechodził obok ksiądz, który widząc modlące się osoby ukłonił się z szacunkiem i poszedł dalej. Spowodowało to, że chłopcy już więcej nie dokuczali im.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE