Katarynka streszczenie

Pages in this section

Bolesław Prus Katarynka

          Pan Tomasz mieszkał w Warszawie przy ulicy Miodowej. Był mecenasem (czyli adwokatem), którego powszechnie poważano i ceniono. Ponieważ dobrze wykonywał swój zawód, nie brakowało mu pracy i wiódł dostatnie życie.
        Był miłośnikiem sztuki. W jego domu znajdowała się galeria wspaniałych obrazów, które budziły podziw odwiedzających. Pan Tomasz cenił wszystko, co kojarzyło się z dobrym gustem. Nie znosił zaś tandety. Często bywał w teatrze i na w koncertach w filharmonii. Najważniejsze dla niego były cisza i spokój. Może dlatego jeszcze się nie ożenił, choć lubił kobiety.
       Mecenas nienawidził katarynek. Ich dźwięki kojarzyły mu się z jarmarczną muzyką, czyli z tandetą, której nie znosił. Ponieważ kiedyś ktoś dla dowcipu przysłał pod jego okna dwóch kataryniarzy, rozzłoszczony zaczął opłacać gospodarza domu za to, żeby nie wpuszczał ich na podwórko kamienicy, w której mieszkał.
W niewielkim mieszkaniu naprzeciw okien domu pana Tomasza żyły dwie kobiety z ośmioletnią niewidomą dziewczynką. Obie cały dzień pracowały: jedna szyła, a druga wyrabiała kaftaniki i pończochy, które później sprzedawały, aby zarobić na utrzymanie. Mała całe dni spędzała w domu. Zajęte pracą kobiety nie miały czasu zająć się nią, więc wciąż ubierała i rozbierała lalkę, dziewczynka była osowiała, a jej życie smutne i bezbarwne. Często siadywała przy oknie.
         Pan Tomasz, który nieraz obserwował życie swoich sąsiadek, pewnego dnia spostrzegł, że dziecko siedzące w oknie wpatruje się prosto w słońce. Zdumiało go to bardzo. Zrozumiał wtedy, iż dziewczynka jest niewidoma, i obudziło się w nim współczucie.
         Okazało się, że mała straciła wzrok po chorobie przebytej dwa lata temu. lej matka była biedną kobietą, toteż nie było jej stać na leczenie córeczki. Niewidome dziecko zostało więc skazane na kalectwo. Ponieważ osobom niewidomym wyostrzają się inne zmysły, dziewczynka od chwili utraty wzroku stała się bardziej czuła na dotyk, smak i dźwięki.
        Pewnego dnia pan Tomasz usłyszał na podwórku znienawidzone dźwięki katarynki. Zdenerwowało go to okropnie. W rozdrażnieniu podbiegł do okna, by zawołać stróża i kazać mu natychmiast wyrzucić kataryniarza z podwórka. Gdy wyjrzał na zewnątrz, zauważył naprzeciw swoją małą sąsiadkę – uśmiechniętą i szczęśliwą. Dźwięki katarynki sprawiały dziecku wyraźną radość. To zdumiało mecenasa, ale też spowodowało radykalną zmianę w jego postępowaniu. Chcąc sprawić radość choremu dziecku, zaczął opłacać stróża, ale tym razem za wpuszczanie na podwórko kataryniarzy. Zainteresował się też bliżej losem dziewczynki i postanowił znaleźć dla niej odpowiedniego lekarza.

Comments are closed.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE