Zamknięty krąg streszczenie

Zamknięty krąg

      Na początku opowiadania poznajemy Józefa, który razem z kilkoma innymi osobami znajduje się w jadącej ciężarówce. Mężczyzna jest opisany jako człowiek po czterdziestce, buchalter, były pracownik firmy zajmującej się importem. Kiedy widzi pola mijane po drodze sam dziwi się tym, że się nimi zachwyca. Narrator mówi nam, że jest to człowiek raczej odporny na uroki przyrody. Nikt oprócz niego nie zwracał uwagi na to, co dzieje się poza ciężarówką. Pozostali mężczyźni rozgrywali partię gry w karty, zaś kobieta miała zamknięte oczy. Józef czuł, że będzie z nią dzielił wspólny los. Dowiadujemy się, że grający w karty mężczyźni mimo wczesnej pory już upoili się alkoholem. Józef przed wyjazdem do „Z.” porozmawiał z jednym z nich. Okazuje się, że Józef musiał zapłacić słono za przejazd, ale nie miał innego wyjścia, gdyż przejazd był nielegalny, a on był Żydem. Przepustek nie wydawano, a Żyd musiał mieć przepustkę żeby podróżować w normalny sposób. W czasie krótkiej wymiany zdań obaj mężczyźni spytali się o swoje rodziny. Józef został poczęstowany alkoholem, ale odmówił.

     Później została opisana dziewczyna. Miała drobno kręcone czarne włosy i wypukłe oczy. W czasie drogi Józef przestał myśleć. Doszedł do wniosku, że ostatnio bardzo często mu się to zdarzało. Taki stan nazywał bezwładem. Pierwszy raz taka sytuacja przytrafiła mu się na ulicy, na której stał mur „mundurów i hełmów”. Wszyscy uciekali, jednak Józef mimo wyraźnie wskazujących na jego pochodzenie cech i białej opaski na ręku został. Mężczyzna został zapędzony do robót przy nowym gmachu gestapo. Myto podłogi i wnoszono meble. Po pewnym czasie wolno zostały puszczone osoby, które zajmowały się myciem podług na parterze. Osoby myjące podłogi na wyższych piętrach zostały zatrzymane. Kiedy Józef wychodził z budynku na ulicy pojawiły się ciężarówki z żołnierzami, którzy śpiewali jakieś piosenki. Józef myślał nad przyczyną tych bezwładów, gdyż wiedział, że nie są one wynikiem strachu. Kiedy wydarzył się wypadek z obrazem udał się po poradę do lekarza.

     Obraz był nienajlepsza reprodukcją Breughla i mało brakowało a stałby się przyczyną wielkiego nieszczęścia. Pewnego razu, gdy po raz kolejny w mieszkaniu Józefa wraz ze „starymi” żołnierzami pojawił się nowy, który jak się okazało był miłośnikiem sztuki. W czasie wizyty mężczyzna ten początkowo wskazał na porcelanową Ledę w towarzystwie łabędzie. Józef podał figurkę i wyciągnął podobne z szuflady. Okazało się, że są to figurki ze sklepu jego zmarłej ciotki, które trzymał ze względu na pamięć o niej. Józef spakował je dla wojskowego. Wychodząc już Niemiec zauważył wspomniany obraz i również go chciał, jednak w tym właśnie momencie nadszedł bezwład i tylko cudem Józef uratował swoje życie.

     Udał się do znajomego lekarza, z którym co tydzień grał w szachy. Lekarz był jednym z dwóch bliskich znajomych Józefa. Drugim był adwokat, z którym uczęszczał na poranki symfoniczne. Obaj sprzeczali się na temat swoich gustów muzycznych. Dlatego właśnie lekarz był mu o wiele bliższy. Miał też wielu innych znajomych, jednak kontaktował się z nimi o wiele rzadziej. Lekarza nie było, kiedy zawitał do niego. Okazało się, że został zabrany przed tygodniem. Kiedy wyszedł na ulice ponownie spotkał śpiewających żołnierzy.

    Gdy wrócił do domu dowiedział się, że właścicielka, z uwagi na własne bezpieczeństwo wypowiada mu mieszkanie. Wieczorem patrzył na miasto przez okno mieszkania. Wszystko w jego życiu w tamtym momencie ulegało zmianie.

     W tej części opowiadania ponownie wracamy do ciężarówki. Józef wyrwał się ze swojego zamyślenia. Mężczyźni zakończyli grę w karty. Rozmawiali tak głośno, że ciężko było się od tego odciąć. W miarę kontynuowania opowieści mężczyzn twarz dziewczyny stawała się coraz bardziej blada, gdy Józefa pozostawała bez zmiany. W pewnym momencie pojawiła się u niego euforia i nawet zagwizdał. Wygwizdywał arię z Rigoletta. Jak się okazało nie zdawał sobie sprawy z tego, że gwiżdże dopóki nie spojrzał na dziewczynę, której wzrok wyrażał zdumienie. Mężczyźni krzyczeli żeby gwizdał dalej.

    Mężczyźni zaczęli dalej pić. Dziewczyna sprawiała wrażenie jakby była wystraszona. Józef wyjął papierosa (palił tylko przy wyjątkowych okazjach). W tym momencie przypomniał mu się smak pierwszego w życiu papierosa.

     Nastała pora obiadu i samochód zatrzymał się, mężczyźni wyjęli kiełbasy, których zapach zdominował całą okolicę. Józef w euforii wybiegł z samochodu i pobiegł w las. Dzięczyna udała się za nim. Kiedy kobieta do niego podbiegła leżał on na trawie z łagodnym uśmiechem na twarzy. Wyjaśniła Józefowi swoją obecność tutaj – powiedziała, że bała się zostać sama z tamtymi pijakami. Obawiała się też kolejnej opowieści o mordowaniu. Wtedy też wspomniała, że wczoraj przeżyła coś nieprzyjemnego. Jednak Józef przerwał je wpół słowa i powiedział „nie teraz” Kobieta stwierdziła, że jego zachowanie wskazuje na to, że jest on na majówce. Ten powiedział, że i owszem sceneria, w której się znaleźli doskonale sprawdziłaby się na majówce.

     Dziewczyna powiedziała tylko dosadne słowa, jednak mężczyzna puścił je mimo uszu i kazał cieszyć się jej „wrześniówką”. Wyjaśnił też, że do tej pory zbyt małą uwagę przykładał do rzeczy, które związane są z takimi okolicznościami. Kobieta znowu zaprotestowała. W chwili ciszy doszły ich odgłosy pijackich piosenek. Pojawił się też nowy dźwięk. Początkowo Józef pomylił go z kwileniem ptaka, jednak okazało się, że to dziewczyna płacze. Pogłaskał ją po głowie i próbował pocieszyć. Dziewczyna próbowała drugi raz powiedzieć, co zaszło wczoraj, lecz przerwał jej i tym razem. Przytuliła głowę do Józefa i tak leżeli na leśnej polanie.

    Wróciwszy do samochodu zajęli swoje dotychczasowe miejsca.  Józef wsłuchiwał się w samego siebie. Mężczyzna odczuwał rosnący ciężar na piersi – z kamyczka przemieniał się on w ogromny kamień. Pod koniec drogi wszystkich podróżnych dopadło zmęczenie. Pijani mężczyźni drzemali. Gdy wjechali na most Józef wyszedł z letargu i nasłuchiwał tego co się dzieje. Przejeżdżali obok furmanki, na której oprócz woźnicy znajdował się mężczyzna ubrany na ciemno, obok którego siedział chłopak. W tym momencie Józef zobaczył obraz ze swojego dzieciństwa – wraz z ojcem jechał furmanką i obawiał się spóźnienia. Ojciec rzekł mu, że nie spóźni się bo ma przed sobą całe życie.

     Józef wracał do miasta, w którym mieszkał w dzieciństwie. Jednakże nie rozpoznawał miejcowości – co bardzo go zdziwiło. Uświadomił sobie wtedy, że tą drogą jechał tylko raz, gdy wyjeżdżał do szkoły. Później już wracał do miasta koleją. Wszystko to sprawiło, że zaczął się zastanawiać nad sensem życia. Coś się, zaczęło i coś skończyło. Zamknął się krąg. W swoich myślach nie używał wzniosłych słów, gdyż bał ich się.

     Zatrzymali się, gdy przed samochodem pojawiły się zabudowania przedmieścia. Szofer wyłączył motor. Mężczyźni obudzili się. Dziewczyna krzyczała. Przez gościniec szła grupa ludzi, która strzeżona była przez żołnierzy z bronią przygotowaną do strzału w każdym momencie. Józef stał się głuchy na wszystko. Patrzył jedynie w skupieniu na swój własny los.

     W tym momencie dowiadujemy się, że zatrzymanie się szofera było zbędne, gdyż grupa ludzi skręciła w polną drogę wiodącą na step. Tylko jeden z żołnierzy zatrzymał się i po zastanowieniu się ruszył w stronę samochodu.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE