Skrawek czasu streszczenie

Skrawek czasu opowiadanie – streszczenie

         W czasie II wojny światowej Niemcy ,,łapali na roboty’’. Na rynku miasteczka mieszkańcy zebrali się z rozkazu Niemców. Rynek otoczony był przez piętrowe, domy, aptekę, sklep z galanterią i żelazem, obramowany był chodnikiem o wielkich płytach. Na środku był magistrat, przed nim Niemcy kazali zebrać się mieszkańcom miasteczka i ustawić w szeregi.

         Narratorka opowiadania nie stawiła się na rynku, chociaż poprzedniego wieczora widziała obwieszczenie, które informowało o tym rozkazie. Wyszła jednak z domu rano, zdążyła też zjeść śniadanie. Słyszała, że mówiono o obozie pracy, który Niemcy budowali w okolicy miasta. ,, Starsi '' w rodzinie, obawiając się ciężkiej pracy fizycznej uchylili się od rozkazu okupantów i nie poszli na rynek.

         Narratorka pamięta, że dzień był piękny, potem otwierając furtkę zawróciła i ufając instynktowi wybrała inną drogę, okrężną, przez sad, nad rzeką, nazywaną ,,tyłami ’’. Potem puszczała kaczki na wodzie, usiadła na mostku nad rzeką Gniezna. Siedziała tam z siostrą. Siostry obserwowały rynek zza węgła domu. Potem pobiegły na mostek, na zbocze zwane zamkowym, gdzie stał zniszczony zamek. Na zboczu siostry usiadły w krzakach, trzęsły się ze strachu. Z tego miejsca było widać dom rodzinny, ogród, a także dom sąsiadów i sąsiadkę, która ,, zabierała się do trzepania dywanów ''. Siedziały tak godzinę, ,, może dwie '', potem poszły do domu, tam dowiedziały się co wydarzyło się na rynku miasta.

      Na rynku, gdy zebrali się mieszkańcy miasteczka na początek wygnano kobiety do domu, kazano zostać samym mężczyznom, kuzyn Dawid też został zabrany. Pod koniec wojny dopiero rodzina dowiedziała się, co się stało z Dawidem.
      Okazało się, że ,, zaciąg do roboty ’’ nie ma nic wspólnego z obozem pracy. Dawid chciał wrócić do domu, ale nie mógł, ponieważ obstawiono ulice. Przyjaciel rodziny, starszy człowiek, kazał się chłopcu schować.Przyjaciel rodziny zaprowadził go do swojego mieszkania i zostawił w pokoju zamkniętym na klucz. Jednak  Dawid należał do gatunku Niecierpliwych, więc wyskoczył przez okno na rynek, prawdopodobnie zrobił to z ciekawości. Stanął w szeregu między aplikantem adwokackim a studentem architektury, a gdy Niemiec zapytał, jaki wykonuje zawód odpowiedział, że jest nauczycielem, chociaż był nauczycielem bardzo krótko.Student architektury nie powiedział prawdy, skłamał, że jest stolarzem i to mu uratowało życie. Siedemdziesiąt osób załadowano do auta, Dawida też. W ostatniej chwili wywleczono z domu rabina – był siedemdziesiątym pierwszym. Gdy Dawid  podchodził do auta  powiedział, "powiedzcie mamie, że sam sobie jestem winien i że ją przepraszam". Niemcy kazali wszystkim zabranym wsiąść do auta, w czasie jazdy Dawid wyrzucił z samochodu kartkę z napisem : ,, sam sobie jestem winien , przepraszam. '' Kartkę Dawida znalazł chłop, który jechał  do Lubianek.
         Dwa dni później przyszła kartka od rabina, która miała przekonać wszystkich, że osoby wywiezione autami z z miasteczka są w obozie pracy. Przez dwa miesiące nikt z wywiezionych nie odzywał się, zaczęto wątpić, że są w obozie pracy, potem przyszła kolejna kartka od buchaltera. W tym czasie Niemcy zezwolili na wysyłanie paczek żywnościowych dla pracujących w obozie pracy. Potem przyszła jeszcze jedna kartka zapisana ołówkiem trudnym do odczytania.

         Później pojawiły się pogłoski o grząskiej ziemi pod lasem we wsi Lubianki( były to groby ), a także o znalezionej i zaplamionej krwią chusteczce. Chłop, który przyniósł kartkę do Dawida , nie miał śmiałości wcześniej powiedzieć prawdy, wyznał ją po wojnie. Okazało się, że nikt z zebranych na rynku miasteczka nie został wywieziony do obozu pracy, zostali zamordowani przez Niemców. Niemcy kazali wykopać groby, a później dokonali egzekucji czyli zastrzelili więźniów. Kuzyn Dawid zginął od pierwszego strzału Niemca; wdrapał się na drzewo, ramionami objął pień i tak umarł.

Comments are closed.