Popołudnie na trawie streszczenie

     Bohaterowie opowiadania siedzą na trawie niedaleko chałupy, w której mieszkają rodzice Natalii. Ojciec dziewczyny był głuchy, więc w ich dawnym domu mówiono zawsze głośno. W tym domu oddalonym od centrum miasta, Natalia i jej matka mówiły bardzo cicho. Narratorka opowiadania jest zadziwiona tą ciszą, mimo niezmienionego stanu głuchoty ojca dziewczyny. Matka dziewczyny pytała przybyłych czy jest cicho w mieście, jednocześnie wypychając ojca z chaty. U Natalii pojawiły się na szyi plamy – takie same jak jej znajomi zaobserwowali w czasie matury z polskiego, kiedy to mimo swej skromności i skrytości napisała najlepsze wypracowanie. Sam dyrektor je pochwalił mówiąc, że dziewczyna powinna studiować polonistykę. To właśnie na te pochwały dziewczyna zareagowała czerwonymi plamami na szyi. Jej najlepsza przyjaciółka skwitowała to słowami – „Pan chyba żartuje, panie dyrektorze? Polonistykę? Jako Żydówka?”.

     Po zakończeniu szkoły trzy przyjaciółki (w tym narratorka) wybrały różne drogi życiowe, jednak po roku ponownie spotkały się w ich ulubionym miejscu w sadzie, przy chacie, gdzie mieszkała Natalia. Z tym, że Natalia zapisała się na kurs kroju poza miastem, narratorka wyjechała z miasta a życie Maszy nie uległo zmianie. W czasie spotkania powiedziała ona swoim przyjaciółką, że wcześniej nie zazdrościła im tego roku, dopiero w tym momencie zaczęła.

     Matka Natalii podała dziewczętom placki i ponownie pytała czy w mieście jest cicho. Natalia poprosiła matkę, by ta już przestała. Koleżankom powiedziała, że matka pyta tak jakby to coś zmieniło i że dawniej taka nie była. Masza śmiejąc się hałaśliwie stwierdziła, że nikt nie jest taki jak dawniej. Później podjęty został temat zazdrości – Masza wyjaśniła, że chodziło jej o ostatni rok przed wojną, który jej koleżanki spędziły same. Natalia powiedziała jej, że dziewczyna ma fałszywe wyobrażenie o tym co robiła, gdyż kursy były nudne. Ta skwitowała to słowami, że wie co myśli i co mówi. Wskazując na narratorkę powiedziała, że „i ona…chyba wie”. Jednak dziewczyna mimo chęci nie odezwała się.

    W pewnym momencie wybiegła z chaty matka Natalii mówiąc, że dawało jej się, że słyszy krzyki od strony miasta, ale tam było cicho.

    Potem Masza spytała Natalię czy to prawda, że miała tam chłopca. Natalia odparła, że owszem to prawda. Wówczas Masza poprosiła, by ta opowiedziała o tym. Jednak Natalia oburzyła się mówiąc „Maszo, jak możesz…” Narratorka powiedziała, że już czas na nie i wstała razem z Maszą. Dziewczyny wracały szosą i biegnący za nimi chłopiec wykrzykiwał za nimi po ukraińsku „Żydiw bijut”.

    Kiedy dziewczęta już się rozstawały Masza tylko powiedziała, żeby jej koleżanka się nie gniewała, gdyż ona ma  jedynie, żal że „nigdy, że ja już nigdy…”.

   Narratorka skręciła w swoja ulicę i popędziła do domu czytać „znane na pamięć listy i czytać je, czytać, czytać…”.

 

 

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE