Zygmunt streszczenie

Zygmunt

      Na początku utworu narrator informuje nas, że jest rok 1941 r. Dowiadujemy się też, że akcja rozgrywa się nad basenem, nad który chodziło kilka osób. Wśród nich narrator wymienia między innymi Franka, Ryśka oraz Alę. Mówi także, że zaginęli oni przed kilkoma miesiącami. Pośród osób odwiedzających basen był również Zygmunt. Mały niepozorny chłopiec, który uchodził za nieco aroganckiego i nielubianego. Zygmunt przychodził często do osoby, która opowiada wydarzenia i do pani H., która była właścicielką mieszkania. Pani H. uważała, że Zygmunt podkochiwał się w narratorce, jednak ona temu zaprzecza. Uważała jednak, że chłopak szukał przyjaźni, która była dla niego ciężka do znalezienia, z uwagi na jego sposób bycia. Chłopak studiował i grał przez całe dnie. Przygotowywał się do egzaminu. Jednocześnie żądał pochwał oraz zachwytów nad własną osobą.

      Kiedy narratorka udaje się w końcu do mieszkania Zygmunta, aby wysłuchać jego przedstawienia już było głośno o wojnie. Wszyscy byli w trwodze. Jak się dowiadujemy chłopak pokój miał urządzony z niezwykłym smakiem. Widać było, że jest pedantyczny. W czasie odwiedzin Zygmunt grał koncert Beethovena. Jego gra była nienaganna, jednak bez serca. Parę dni później po tych wydarzeniach nastała wojna. Narratorka przyznała, że bała się bomb, jednakże jak się okazało o wiele więcej strachu wzbudzali w niej ludzie.

      Widziała jak ciężarówki wywożą Żydów poza miasto. W kierunku, którego nikt nie znał. Śmierć była codziennością. Stała się tematem powszednim, wręcz stanem naturalnym. Jednocześnie ludzie bardzo się zmienili – zmienił się ich wygląd, ale i usposobienie.

      Kiedy kolejny raz spotkała Zygmunta on również był odmieniony. Opowiedział, że zabrano go z domu. Myślał, że już po nim. Jednakże miał pracować przy niwelacji terenu pod lotnisko. Oboje szybko się pożegnali. Kiedy kobieta była już za zakrętem uświadomiła sobie, że twarz chłopaka była jakby zasiniona i cała w plamach.

      Któregoś dnia po dniu ciężkiej pracy narratorka chciała posłuchać muzyki, więc udała się do swojego znajomego. Pukała do drzwi mieszkania, jednak nikt nie odpowiadał. Drzwi okazały się otwarte. W pokoju panował półmrok, a Zygmunt leżał na tapczanie. Wtedy to zaprosił ją do środka, lecz nie wstawał z łóżka. Gdy kobieta chciała już wychodzić mężczyzna przysiadł przy fortepianie i zaczął nerwowo na nim grać. Jego gra zabrzmiała jak rozdzierający krzyk. Teraz była to muzyka z głębi serca. Gdy skończył grać pierwszą część koncertu Beethovena powiedział „Wiesz oni nas tam strasznie biją”. Kobieta nie wiedziała co na to odpowiedzieć. Nadszedł strach. Po chwili Zygmunt dodał, że jest także kopany. Pokazał też swoją pierś. Kobieta spytała, dlaczego tam chodzi. Jak się okazało na początku było przy pracach dwudziestu mężczyzn. Obecnie jest tylko czternastu. Narratorka powiedziała, żeby więcej tam nie chodził. Jednakże on wyjaśnił jej, że tamci znają jego adres i tak czy inaczej przyjdą po niego. Zygmunt doskonale wiedział, że tak nie wolno i chciał każdego dnia zaryzykować, ale mimo to szedł. Na protesty kobiety tylko uśmiechnął się pobłażliwie.

     Na koniec opowiadania dowiadujemy się, że Zygmunt zginął. Narratorka nie wiedziała, ani kiedy, ani gdzie – jedyne co wiedziała to, że nie żyje. Nigdy nie należał on do jej bliskich znajomych i ta wiadomość była dla niej w pewnym sensie obojętna, gdyż miała do opłakiwania dużo, o wiele bardziej bliskich jej osób.

Optimization WordPress Plugins & Solutions by W3 EDGE