Religia w Granicy

             W „Granicy" po raz pierwszy w swej twórczości Nałkowska-ateistka konfrontuje materialistyczny, laicki monizm z reli­gijną, idealistyczną ontologią i gnoseologią. Religię księdza Czerlona prezentuje jako cierpienie, mękę człowieka, który choć stwo­rzony jest jakby do życia w przymierzu ze swą wspaniałą cie­lesnością, powołanie opiera na jej zdławieniu, zaprzeczeniu, ciągle zresztą daremnym, ciągle narażonym na pokusy, walkę z grze­chem i pokutę. Religia ta, mimo doświadczeń społecznych Czerlona, nie obejmuje zła socjalnego, jest „zorganizowanym prze­rażeniem" wobec zła i bólu istnienia, wobec niemożności porozu­mienia się z drugim człowiekiem. Ryba zabijana na posiłek czło­wiekowi, przeżywająca kilkakroć i niemo swoją śmierć, jest udrę­czeniem pamięci księdza Czerlona i symbolem przepajającego świat cierpienia — tak przekształca się tutaj znak ryby, symbol pierwszych chrześcijan. „Do cierpienia potrzebny jest sens, jeśli się nie jest obłąkanym". Człowiek musi więc znaleźć ten sens w zrządzeniu boskiej woli, „ukorzyć się przed niepojętą sprawie­dliwością tego losu".

            Deklaracja światopoglądowa materialisty Karola Wąbrowskiego jest z kolei optymistycznym wyznaniem kaleki, człowieka, który poznawszy na sobie kruchość biologii, tej cielesności, z któ­rą potykać się w sobie musi stale ksiądz Czerlon, prawdziwą siłę człowieka widzi w jego myśli, w mocy jego niesytej nigdy woli poznawczej. Karol wie, że rosnąca wiedza człowieka o kos­mosie i o materii pogłębia nawet jego poczucie obcości i lęku wobec „wichru chwiejby molekularnej", wobec tej „ruchomej materii", z której składa się on sam wraz z całym światem. Ale możliwości poznawcze człowieka są jego bronią wobec ciemności i tajemnicy bytu: „Uwierz mi, że granice ludzkiego rozumienia są ruchome, że świat w istocie swojej jest w i e d z i a 1 n y, (…) że świadomość człowieka jest najwyższą instancją, że jest czymś więcej nierównie niż jakakolwiek możliwa odpowiedź na wyra­stające z niej i przez nią zrodzone pytanie".

         I to Karol właśnie znajduje drogę do drugiego człowieka, on, kaleki, znajduje słowa dla wyrażenia swej umierającej matce prawdyo niej samej. Tą prawdą jest jego miłość  jednocząca ludzi solidarnością wobec tego samego egzystencji. Iw przedśmiertnej rozmowie z Karolem zla, gorzka  ciotka Kołuchowska staje sią kimś jeszcze innym. Raz jeszcze, jak w tylu swych książkach, ukazuje "Nał­kowska dramatyczną wielość twarzy człowieka i siły, które spra­wiają, że te różnorodne osobowości w jednym człowieku toczą nieustanną walkę i spełniają role tak odmienne — zależne od „miejsca, w którym się jest", od drugiego człowieka, od czasu — twórcy losu ludzkiego, od stopnia jego własnej samoświadomości.

          Ta faza twórczości Nałkowskiej, którą opatrywano etykietką „relatywizmu" i w której pochłonięta była odkrywaniem „migotliwości" ludzkiego ja, jego zmianą, funkcjonowaniem „gardero­by duszy", aktorstwem świadomości, to była także epoka twór­czego wysiłku poznawczego, pozbawionego jednak konkluzji mo­ralnych. W „Granicy" wiedza ta, formułowana wprost i wpły­wająca na konstrukcję losów bohatera, spożytkowana została do celów otwarcie etycznych, dla ustalenia wartości.