Granica a Lalka

             Spróbujmy porównać początek Granicy z innymi, omawia­nymi w dotychczasowych lekturach szkolnych, powieściami. Przypomnijmy sobie, jak rozpoczyna się np. Lalka Bolesława Prusa, Popioły Stefana Żeromskiego. Porównajmy pierwsze zdania tych powieści, wprowadzające czytelnika powoli w atmosfe­rę i scenerię mających się rozgrywać wydarzeń — z pierw­szymi zdaniami Granicy, odsłaniającymi od razu charakter węzłowego konfliktu i jego tragiczne zakończenie. Oto pierwsza strona Lalki:

             „W początkach roku 1878, kiedy świat polityczny zaj­mował się pokojem sanstefańskim, wyborem nowego papieża albo szansami europejskiej wojny, warszawscy kupcy tudzież inteligencja pewnej okolicy Krakowskiego Przedmieścia nie mniej gorąco interesowała się przy­szłością galanteryjnego sklepu pod firmą J. Mincel i S. Wokulski. W renomowanej jadłodajni, gdzie na wieczorną prze­kąskę zbierali się właściciele składów bielizny i składów win, fabrykanci powozów i kapeluszy, poważni ojcowie rodzin utrzymujący się z własnych funduszów i posiada­cze kamienic bez zajęcia, równie dużo mówiono o uzbro­jeniach Anglii, jak i o firmie J. Mincel i S. Wokulski. Zatopieni w kłębach dymu cygar i pochyleni nad bu­telkami z ciemnego szkła, obywatele tej dzielnicy jedni zakładali się o wygraną lub przegraną Anglii, drudzy o bankructwo Wokulskiego; jedni nazywali geniuszem Bismarcka, drudzy — awanturnikiem Wokulskiego; jedni krytykowali postępowanie prezydenta Mac-Mahona, inni twierdzili, że Wokulski jest zdecydowanym wariatem, jeśli nie czymś gorszym…"

           Zacytowany tu początek Lalki jest rozlewnym, obszernym wprowadzeniem do mającej się rozgrywać właściwej akcji powieściowej. Obrazuje on ogólną atmosferę epoki, charakte­ryzuje środowisko, o jakim będzie mowa, szkicuje szerokie tło wypadków, które nastąpią i osób, które poznamy. Pada już nazwisko głównego bohatera, ale nie wiemy o nim nic kon­kretnego, poznajemy go tylko przez zainteresowanie, jakie jego postać i jego postępowanie budzi w określonym środowisku. W pierwszym rozdziale, z rozmowy kilku osób dowiadujemy się o pewnych faktach z życiorysu Wokulskiego, są to jednak fakty dotyczące przeszłości bohatera, nie wybiegające w przyszłość, poza moment, w którym poznamy go na kartkach powieści. Nie mamy pojęcia, jak ułożą się jego losy, a autor robi wszyst­ko, żeby otoczyć go aurą tajemniczości. Bezpośrednie wprowa­dzenie bohatera na karty książki jest opóźniane, w pierwszych trzech rozdziałach występuje on tylko pośrednio, w rozmowach lub wspomnieniach innych osób. Rozdział trzeci kończy się takim zdaniem pana Ignacego Rzeckiego na temat jego przyjaciela: „Ciekawym, co on zrobi! Ciekawym!…" Czytelnik mógłby to za nim powtórzyć. Stanisław Wokulski zaintrygować nas przez liczne niedomówienia, niejasne informacje, jakich udzielił nam pisarz na pierwszych trzydziestu siedmiu stronach powieści. Kiedy na stronie trzydziestej ósmej Wokulski pojawia się we własnej osobie, możemy go powitać zdaniem starego| Rzeckiego: „Ciekawym, co on zrobi!".

             O bohaterze Granicy dowiadujemy się na pierwszych kilku stronach dość dokładnie, co zrobił w swoim życiu. Nie moglibyśmy już wobec tego rozpoczynać znajomości z nim od zdania takiego, jakie poprzedza zjawienie się w powieści Stanisława Wokulskiego. Możemy jedynie zapytać: dlaczego to zrobił, jakie były przyczyny takiego właśnie układu jego| losu, jaki poznajemy na początku powieści.

           Nie znaczy to, że w Lalce także nie jest postawione przez  pisarza pytanie dlaczego, pytanie o motywację czynów i prze­żyć bohatera. Motywacja ta jest przez Prusa prezentowana  w różny sposób, wtopiona jest w akcję całej powieści. Nie wy­suwa się ona jednak jako decydujący element konstrukcyjny  fabuły, nie burzy chronologicznego przebiegu wydarzeń. Uwagę czytelnika utrzymuje w nieustannym napięciu zagadnienie, co dzieje się z Wokulskim, jak dalej toczyć się będą jegolosy,  jakie będzie rozwiązanie istniejących konfliktów. Nałkowska natomiast rezygnuje w Granicy z mobilizowania uwagi czytel­nika w podobny sposób. Chce jego zainteresowanie skupić wy­łącznie na analizie tego, co się już stało.