Arkusz maturalny doc polski maj 2005 cz.II pisanie własnego tekstu

    Część II – pisanie własnego tekstu w związku z tekstem literackim zamieszczonym w arkuszu.Wybierz temat i napisz wypracowanie nie krótsze niż dwie strony (około 250 słów).

    Temat 1

    Jaki obraz Polaków XVII wieku wyłania się z Potopu Henryka Sienkiewicza ? Punktem wyjścia swoich rozważań uczyń wnioski z analizy danych fragmentów powieści. Zwróć uwagę na ich znaczenie dla całego utworu.

    Fragment I

    -Ja szukam fortuny tam, gdzie ją znaleźć mogę- rzekł Wrzeszczowicz – a że ten naród ginie, nie potrzebuję się o to więcej troszczyć od niego samego. Zresztą choćbym się troszczył, nic by to nie pomogło, bo oni zginąć muszą!

    – A to dlaczego?

    -Naprzód dlatego, że sami tego chcą; po wtóre, że na to zasługują. Ekscelencjo! jest li na świecie drugi kraj, gdzie by tyle nieładu i swawoli dopatrzyć można?… Co tu za rząd? – Król nie rządzi, bo mu nie dają… Sejmy nie rządzą, bo je rwą… Nie masz wojska, bo podatków płacić nie chcą; nie masz posłuchu, bo posłuch wolności się sprzeciwi; nie masz sprawiedliwości, bo wyroków nie ma komu egzekwować i każdy możniejszy je depce; nie masz w tym narodzie wierności, bo oto wszyscy pana swego opuścili; nie masz miłości do ojczyzny, bo ją Szwedowi oddali za obietnice, że im po staremu w dawnej swawoli żyć nie przeszkodzi… Gdzie by indziej mogło się coś takiego przytrafić? Który by w świecie naród nieprzyjacielowi do zawojowania własnej ziemi pomógł? Który by tak króla opuścił, nie za tyraństwo, nie za złe uczynki, ale dlatego że przyszedł drugi mocniejszy? Gdzie jest taki, co by prywatę więcej ukochał, a sprawę publiczną więcej podeptał? Co oni mają, ekscelencjo?… Niechże mi kto choć jedną cnotę wymieni: czy stateczność, czy rozum, czy przebiegłość, czy wstrzemięźliwość? Co oni mają? Jazdę dobrą? tak! i nic więcej… To i Numidowie ze swej jazdy słynęli, i Galowie, jak to w rzymskich historykach czytać można […], a gdzież są? Zginęli, jak i ci zginąć muszą. Kto ich chce ratować, ten jeno czas próżno traci, bo oni sami nie chcą się ratować!… Jeno szaleni, swawolni, źli i przedajni tę ziemię zamieszkują!

    Wrzeszczowicz ostatnie słowa wymówił z prawdziwym wybuchem nienawiści, dziwnej w cudzoziemcu, który chleb znalazł wśród tego narodu; ale Lisola nie dziwił się. Wytrawny dyplomata znał świat i ludzi, wiedział, że kto nie umie płacić sercem swemu dobroczyńcy, ten gorliwie szuka w nim win […]. Zresztą może i przyznał on słuszność Wrzeszczowiczowi, więc nie protestował […]. Na tym skończyła się rozmowa. Po wieczerzy odjechali. Kmicic pozostał sam. Była to dla niego najgorsza noc ze wszystkich, jakie spędził od czasu wyjazdu z Kiejdan.[…] niestety, czuł i uznawał prawdę w słowach cudzoziemca, straszną, palącą jak ogień, ale rzetelną.

    […] “Dla Boga! Żeby choć jedno łgarstwo mu zadać! Zali prócz jazdy nie masz w nas nic dobrego, żadnej cnoty, jeno zło samo?”.

    Fragment II

    […] królowa wstała z krzesła i tak mówić poczęła :

    -[…] gdy rozejrzę się po świecie, próżno pytam, gdzie jest taki drugi naród, w którym by chwała Boga starożytnej szczerości trybem trwałości i pomnażała się coraz bardziej… Próżno patrzę, gdzie drugi naród, […] gdzie państwo, w którym było tak piekielnych bluźnierstwach, subtelnych zbrodniach i nigdy nie przejednanych zawziętościach, jakich pełne są obce kroniki, nikt nie słyszał… Niechże mi pokażą ludzie, w dziejach świata biegli, inne królestwo, gdzie by wszyscy królowie własną spokojną śmiercią umierali. Nie masz tu nożów i trucizn, nie masz protektorów, jako u Angielczyków… Prawda, mój panie, zawinił ten naród ciężko, zgrzeszył przez swawolę i lekkość… Ale któryż to jest naród nigdy nie błądzący i gdzie jest taki, który by tak prędko winę swą uznał, pokutę i poprawę rozpoczął ? Oto już się obejrzeli, już przychodzą bijąc się w piersi, do twojego majestatu… już krew przelać, życie oddać, fortuny poświęcić dla ciebie gotowi… […] Zaufaj im, panie, bo oto tęsknią już za swą krwią Jagiellońską i za ojcowskimi rządami twymi… […] nie gardź nimi, królu, i powierzyć się ich synowskiej dyskrecji nie lękaj, bo tylko tym sposobem złe w dobre, zmartwienia w pociechy, klęski w tryumfy zmienić mogą.

    To rzekłszy, siadła królowa, jeszcze z ogniem w źrenicach i falującą piersią; wszyscy spoglądali na nią z uwielbieniem […] zapał bohaterskiej pani udzielił się wszystkim sercom.

    (Henryk Sienkiewicz, “Potop” , Warszawa 1980)

    Temat 2

    Analizując wypowiedzi bohaterów romantycznych, porównaj postawę Kordiana i Męża. w interpretacyjnych wnioskach wykorzystaj wiedzę o utworach, z których pochodzą fragmenty.

    Juliusz Słowacki Kordian

    KORDIAN

    […] Ta cicha jesień, co drzew trzęsie szczytem,

    Co na drzewach liście truje,

    I różom rozwiewa czoła,

    Podobna do śmierci anioła

    Ciche wyrzekła słowa do drzew: – Gińcie drzewa!

    Zwiędły – opadły.

    Myśl śmierci z przyrodzenia wduszę się przelewa;

    Posępny, tęskny, pobladły,

    Patrzę na kwiatów skonanie,

    I zdaje mi się, że mnie wiatr rozwiewa.[…]

    Otom ja sam, jak drzewo zwarzone od kiści,

    Sto we mnie żądz, sto uczuć , sto uwiędłych liści;

    Ilekroć wiatr silniejszy wionie, zrywa tłumy.

    Celem uczuć, zwiędnienie; głosem uczuć, szumy

    Bez harmonii wyrazów… Niech grom we mnie wali !

    Niech w tłumie myśl, jaką myśl wielką zapali…

    Boże ! zdejm z mego serca jaskółczy niepokój,

    Daj życiu duszę i cel duszy wyprorokuj…

    Jedną myśl wielką roznieć, niech pali żarem,

    A stanę się tych myśli narzędziem, zegarem,

    Na twarzy ją pokażę, popchnę serca biciem,

    Rozdzwonię wyrazami, i dokończę życiem. […]

    Nieraz z myślą zburzoną w ciemne idę lasy,

    Widzę siebie wśród świateł czarodziejskich sławy,

    Wśród promienistych szyków; szyki wstają z ziemi,

    Ziemia wstaje jak miasto odgrzebane z lawy…

    Głupstwo… dzieciństwo marzeń… Z myślami takimi

    Nie śmiałbym się wynurzać przed starców

    rozsądkiem, […]

    […] ja nie mam wiary,

    Gdzie ludzie oddychają, ja oddech utracam.

    Z wyniosłych myśli ludzkich, niedowiarka okiem,

    Wsteczną drogą do źródła mętnego powracam.

    Dróg zawartych przesądem nie przestąpię krokiem.

    Teraz czas, świat młodzieńca zapałem przemierzyć,

    I rozwiązać pytanie: żyć ? albo li nie żyć ?

    Jam bez silny ! nie mogę jak Edyp zabójca

    Rozwiązać wszystkich sfinksów zagadki

    na świecie;

    Rozmnożyły się sfinksy, dziś tajemnie trójca

    Liczna jak ziarna piasku, jak łąkowe kwiecie;

    Wszędzie pełno tajemnic, świat się nie rozszerzył,

    Ale zyskał na głębi… wierzchem człowiek płynie,

    Lecz jeśli drogi węzłem żeglarskim nie mierzył,

    Nie wie, czy bieg jest biegiem, gdy brzeg z oczu

    ginie…[…]

    Trzeba mi nowych skrzydeł, nowych dróg potrzeba,

    Jak Kolumb na nieznane wpływam oceany

    Z myśl smutną, i z sercem rozbiłem…

    LAURA

    wołając z ganka

    Kordianie !…

    KORDIAN

    Ten głos rozwiewa złote zapału świtanie.

    Zamknięty jestem w kole czarów tajemniczem,

    Nie wyjdę z niego… Mogłem być czymś… będę niczem…

    (Juliusz Słowacki, “Kordian” , BN 1985)

    Zygmunt Krasiński Nie-Boska komedia

    MĄŻ

    […] Całym wzrokiem oczu moich, całą nienawiścią serca obejmę was, wrogi.-Teraz już nie marnym głosem, nie mdłym natchnieniem będę walczył z wami, ale żelazem i ludźmi, którzy mnie się poddali.-Jakże tu dobrze być panem, być władcą-choćby z łoża śmierci spoglądać na cudze wole, skupione naokoło siebie, i na was, przeciwników moich, zanurzonych w przepaści, krzyczących z jej głębi ku mnie, jak potępieni wołają ku niebu-

    Dni kilka jeszcze, a może mnie i tych wszystkich nędzarzy, co zapomnieli o wielkich ojcach swoich, nie będzie-al bądź co bądź-dni kilka jeszcze pozostało- użyję ich rozkoszy mej kwoli-panować będę-walczyć będę-żyć będę.- To moja pieśń ostatnia!-

    Nad skałami zachodzi słońce w długiej, czarnej trumnie wyziewów.-Krew promienista zewsząd leję się na dolinę.- Znaki wieszcze zgonu mojego, pozdrawiam was szczerszym, otwartszym sercem, niż kiedykolwiek wprzódy witałem obietnice wesela, ułudy, miłości.-Bo nie podłą pracą, nie podstępem, nie przemysłem doszedłem do końca życzeń moich- ale nagle znienacka, tak, jakom marzył zawżdy. I teraz tu stoję na pograniczu snu wiecznego wodzem tych wszystkich, co jeszcze równymi byli.-

    (Zygmunt Krasiński, “Nie- Boska komedia” , BN 1969)

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.